Bezmyślność na skrzyżowaniu Targowej i Piłsudskiego w Rzeszowie
Korek utworzył się w godzinach szczytu na ulicy Piłsudskiego spowodowany pewnie małą przepustowością skrzyżowania przy pomniku. Jednak na ulicach Targowej i Głowackiego korki utworzyły się tylko i wyłącznie z powodu bezmyślności i nie przestrzegania przepisów przez kierowców. Samochody wjeżdżają na skrzyżowanie wyżej wymienionych ulic mimo tego, że nie ma możliwości opuszczenia krzyżowania, tym samym łamią artykuł 25. punkt 4. Kodeksu Drogowego który mówi:
Kierującemu pojazdem zabrania się: 1) wjeżdżania na skrzyżowanie, jeżeli na skrzyżowaniu lub za nim nie ma miejsca do kontynuowania jazdy. Skutkiem takiego działania jest całkowita blokada skrzyżowania i kierowcy stojący na poprzecznych ulicach nie mogą kontynuować jazdy pomimo zielonego światła i miejsca na kontynuowanie jazdy za skrzyżowaniem. Wystarczyło postać na skrzyżowaniu pół godziny i praktycznie na każdej zmianie świateł miało to miejsce. Oczywiście kierowcy trąbili, denerwowali się, przejeżdżali na czerwonym.
W pewnym momencie została zablokowana karetka na sygnale. Tego wszystkiego by nie było gdyby kierowcy jadący ulicą Piłsudskiego trochę pomyśleli i przypomnieli sobie zasady ruchu drogowego. Widać tam i rzeszowskie rejestracje i podrzeszowskie, ci kierowcy tym bardziej powinni wiedzieć co robić w takiej sytuacji. Było też dużo obcych rejestracji, ale dla nich też nie ma usprawiedliwienia gdyż przepisu ruchu drogowe są wszędzie takie same. Nie doszło by do tego gdy nie jechano zderzak w zderzak. Przepisy łamią nawet zawodowi kierowcy MPK.
Jest to przykład jak ludzie na własne życzenie powodują utrudnienia w ruchu. Nawet najszersza droga nie pomoże, jeśli nie nauczymy się jeździć. Podobna sytuacja ma miejsce na wielu skrzyżowaniach między innymi na skrzyżowaniu Podkarpackiej z Poznańską przy Politechnice. Może policja wysłałaby w godzinach szczytu tam swoje patrole, które nauczyły by ludzi jak jeździ się w takich warunkach. Przez to wszystko i ci co blokują skrzyżowanie są zdenerwowani i ci co są zablokowani, którzy muszą stać nawet po 5 zmian świateł, są zdenerwowani. Gdyby wszyscy przestrzegali przepisów można by spokojnie dojechać do celu.








![Mistrzowie są w Rzeszowie! Resovia na Rynku [FOTO] Mistrzowie są w Rzeszowie! Resovia na Rynku [FOTO]](http://www.mmrzeszow.pl/sites/igc3/files/imagecache/135x100/images/wwwmmrzeszowpl/5bd0122e-56ff-11e1-ae99-00163e545f06/dsc_0137_0.jpg?m2x5tz)







![Rzeszów, jakim go widzę [FILM] Rzeszów, jakim go widzę [FILM]](http://www.mmrzeszow.pl/sites/igc3/files/imagecache/80x53/images/wwwmmrzeszowpl/4999/clipboard02_4.jpg?m34u3e)









Kontakt:
Nie tylko na tym skrzyżowaniu
Nie tylko na tym skrzyżowaniu są takie sytuacje. Często jadąc ul. Podkarpacką na politechnikę jestem zmuszony wykonać lewoskręt na ul. Poznańską. Fakt że tam są światła, ale często przytrzymuje sygnalizacja na skrzyżowaniu Powstańców Warszawy z Dąbrowskiego tych jadących od strony Boguchwały. I tutaj zaczyna się problem jak w wyżej opisanym artykule. Mimo że nie ma miejsca kierowcy najczęściej tirów ustawiają się na środku skrzyżowania i gdy nam zapala się zielone światło do lewoskrętu/zawrócenia to nie ma takiej możliwości bo tir albo osobówka stoi na środku skrzyżowania. Tak mnie zastanawia dlaczego niektórzy ludzie nie myślą i jeżdżą jak idioci.
Niestety
to norma na większości skrzyżowań, a osoby które zatrzymają się zgodnie z przepisami są regularnie traktowani klaksonem.
I kolejny temat rozbija się o
I kolejny temat rozbija się o to, na ile potrafimy być kulturalni ;) Przypomina mi się historia z Chorwacji - codziennie chodziliśmy na plażę przez pewne skrzyżowanie. Pierwszego dnia byliśmy w szoku, że natychmiast po podejściu do skrzyżowania auta zatrzymywały się i puszczały pieszych. Pewnego dnia kierowca prawie przejechał nam po stopach i zaczął trąbić. Miał polskie "blachy". Poczuliśmy się jak w domu.
Podobnie jest na skrzyzowaniu
Podobnie jest na skrzyzowaniu Bohaterów (czy tam Witosa) i Staroniwskiej. Kierowcy tirów zawsze wcisną się na skrzyżowanie i blokują wyjazd. A tam zielone jest bardzo krótkie i zdarze się, że czasami przy 2 zmianach świateł nic nie wyjedzie.
to niestety codzienność na
to niestety codzienność na polskich drogach, kierowcy tirów nie liczą się z nikim, często też widać, że jest zielone światło a kierowcy szukają jedynki, czy "prześpią" światlo bo akurat rozmawiają przez telefon i to też wydłuża przejazd, za granica zgadza się, że jest większa kultura, chociażby w niemczech jedziesz autostradą 150 km/h ale prawym pasem, wiadomo dlaczego, co chwile lewym śmiga jakieś porshe czy bmw ponad 200 km/h, ale jak ktoś włącza się do ruchu to z lewego pasa każdy skręca na prawy by ułatwić takiej osobie włączenie się do ruchu. Natomiast u nas wiele osób zdaje za pierwszym razem prawo jazdy, znam wiele takich osób, co przed egzaminem na 10 startów, 9 kończyło się zgaszeniem silnika, że o bardziej skomplikowanych manewrach nie wspomnę i taka osoba zdawala za pierwszym razem bo miała odpowiednie znajomości a teraz są tego efekty, tylko gdzie jest policja, znów w myszce na lodach, ukarała by takich pseudo kierowców to by się nauczyli jeździć.
Myślenie boli
Z doświadcznia powiem, że większość kierowców, nawet i tych przyszłych wie co zrobiło źle, zastawiając skrzyżowanie np, ale to juz jest za późno... Wcześniej nikt na to nie wpadnie bo to trzeba pomyśleć - a myślenie, chociaż ma przyszłość - boli...