drukuj

Dylematy rodzica w Rzeszowie

Dylematy rodzica w Rzeszowie

sxc.hu

Napiszę co nie co o problemach rodziców a właściwie o jednym... pełnej pieluszce poza domem.

Do napisania tego tekstu skłoniła mnie wczorajsza wizyta w tak ostatnio popularnym wśród wielu z Was Millenium Hall. A jako, że natura była dla mnie i mojej partnerki łaskawa, to obdarzyła nas pięknym synkiem, który zaczyna uczestniczyć w życiu naszego miasta. Niestety z różnym skutkiem.

Pierwszą niedogodnością, jaka rzuciła się mi w oczy to brak na parkingu podziemnym miejsc dla matki z dzieckiem, choć i przy takim miejscu czasem się zastanawiam, bo jjakoś dziwnie ludzie reagują, jeśli jadąc z Młodym zajmuję takie miejsce, jako facet.

Koniec końców, rzuceni zostaliśmy we trójkę na parking "naziemny" tuż przy wejściu i zjeździe z chodnika. Tutaj niestety nastąpiła druga fala konsternacji, gdyż ludzie parkujący nie bardzo chcą widzieć zjazdy wyprofilowane dla ludzi z wózkiem (nie tylko dziecięcym ale i inwalidzkim). Ostatecznie trzeba było się poszarpać z wózkiem (ja niestety chodzę o kuli, więc również nie mam za łatwo), aby sforsować krawężniki i kawałkiem trawy dotrzeć do chodnika.

Sam budynek może i ciekawy, jednak wewnątrz czekała na nas najmniej miła niespodzianka. Jak to małe dziecko synek w pewnym momencie dał głośno znać, iż należy zmienić mu pieluchę. I wtedy się zaczęło... Z oznaczeń ikonograficznych wydedukowaliśmy, że do przewijaków prowadzi ikona butelki ze smoczkiem (a nie można było nie udziwniać i oznaczyć tego jak wszędzie na świecie?).

W końcu się udało i dotarliśmy na miejsce. Nie oznaczało to jednak rozwiązania naszego (w sumie Młodego) problemu, gdyż po pierwsze ktoś wpadł na pomysł aby przewijaki instalować w damskich toaletach, choć akurat to mały problem, bo jak trzeba to nie będę się zastanawiał i wejdę tam. Większym problemem jest to, że przewijaków po prostu nie ma!

Nie jestem w stanie zrozumieć, jak można nie pomyśleć aby wraz z otwarciem takiego miejsca jak spore (bądź co bądź) centrum handlowe nie zapewnić miejsc do przewijania dzieci, miejsc ogólnodostępnych.

Ostatecznie przewinęliśmy dziecko w samochodze (dzięki Ci polska jesieni) wcześniej znów przedzierając się przez trawniki i krawężniki.

Mam nadzieję, że ktoś z zarządu tego przybytku przeczyta te słowa i poprawi parę rzeczy, bo jak na razie to była wizyta w stylu: byłem tam dwa razy - pierwszy i ostatni.

Zdjęcia

  • Dylematy rodzica w Rzeszowie
zloty_2000
Autor:zloty_2000

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
Justyna P.
Justyna P. pt., 2011-11-04 17:32

zgadzam się w pełni, to samo

zgadzam się w pełni, to samo przeżyłam w niedziele, też byłam z małym synkiem i przewijałam go w aucie