Ferenc kontra Orlen
To nic, że akcyza pożera 31% utargu. To nic, że 19% zysków trzeba oddać w podatku VAT. I zupełnie nieważne, że kolejne 2% państwo zjada pobierając opłatę paliwową. Przeciętna cena za jaką trzeba kupić produkt w rafinerii sięga 43%. To nic! Bo przecież marża, która jest wszystkiemu winna to całe 5% ceny produktu.
Gdyby tak stacje paliw zaczęły pracować za darmo, płacąc tylko podatek od zakupu paliw w rafinerii to cena nie byłaby tak wysoka! Brawo Ferenc! Doskonały pomysł! Wystarczy uciąć tą krwiopijcą marżę i niezdrową chęć zarabiania pieniędzy!
Nie rozumiem skąd pretensja do wolnego na rynku. Na wolnym rynku bowiem jeśli ktoś ma kaprys sprzedawać coś za wyższą cenę niż jest to warte szybko znajduje konkurenta. No, ale u nas wolnego rynku nie ma. Bo raz, że na zabawę w stację paliw trzeba zdobyć setki koncesji i wręczyć sto tysięcy łapówek. A dwa, że przedział, w którym można zaproponować własną cenę (czyli miejsce gdzie faktycznie istnieje wolny rynek) to 5% ceny. No i te skromne 5% tak boli Ferenca...
Nie rozumiem zupełnie fragmentu jego listu, w którym jest napisane: „sztucznie kreujecie ceny paliw, uniemożliwiacie wejście na rynek konkurencji". Od zawsze myślałem bowiem, że jeśli cenę się sztucznie zawyża, to konkurencji jest łatwiej.
Założywszy, że dziś benzyna kosztuje 6 złotych i odjąwszy od niej 52% podatków (31% akcyzy, 19% VATu i 2% opłaty paliwowej) jutro można by ją kupić za 2,88. Niestety nie w naszym chorym systemie w którym głównym pytaniem kampanii wyborczej staje się, wypowiedziane przez hodowcę papryki „jak żyć Panie Premierze?". Pytanie to bowiem od razu można sprowadzić do „Ile pieniędzy mi Pan da za nic i czy da mi Pan więcej od innych?". Skoro większość z nas rozumie państwo jako byt duchowy, który ma nieograniczone środki i rozdaje je „lekką rąsią" to później jest jak jest. Bo te pieniądze się nie biorą znikąd! Zamiast płacić 2,88zł za litr, płacimy 6 zł, bo 3,12zł wydajemy na to, żeby połowę dostał aparat urzędniczy na wykonywanie czynności, których w normalnym państwie nikt by nie musiał wykonywać, a drugą połowę rozdysponowujemy na dotacje do papryki i innych dziwnych ulg i przywilejów. Większość zapomóg, ulg, dotacji i zasiłków jest zupełnie niepotrzebna!
Żeby dać jednemu bezrobotnemu zasiłek (około 800 złotych) trzeba komuś zabrać więcej niż 1000 złotych. Praca urzędników bowiem kosztuje... Gdyby pracodawcy nie musieli przymusowo wydawać 1000 złotych na bezrobotnego mogliby te pieniądze na coś wydać. Na przykład na nowe miejsce pracy! No, ale u nas jest jeden koronny argument- nie da się!
Ciekawe jak daleko możemy się posunąć w tej paranoi i jak długo będziemy płacić 6 złotych za coś, co kosztuje 2,88 słuchając bezmyślnie rozwiązań takich jak to zaproponowane przez prezydenta Rzeszowa...








![Mistrzowie są w Rzeszowie! Resovia na Rynku [FOTO] Mistrzowie są w Rzeszowie! Resovia na Rynku [FOTO]](http://www.mmrzeszow.pl/sites/igc3/files/imagecache/135x100/images/wwwmmrzeszowpl/5bd0122e-56ff-11e1-ae99-00163e545f06/dsc_0137_0.jpg?m2x5tz)







![Rzeszów, jakim go widzę [FILM] Rzeszów, jakim go widzę [FILM]](http://www.mmrzeszow.pl/sites/igc3/files/imagecache/80x53/images/wwwmmrzeszowpl/4999/clipboard02_4.jpg?m34u3e)










Kontakt:
Kilka lat temu mieliśmy taką
Kilka lat temu mieliśmy taką serię podwyżek paliwa, po 2,5,10 groszy. Pamiętam, że każdorazowo spotykało się to z ogromnym protestem kierowców, jakimiś akcjami w stylu "płacimy bilonem" itp. Teraz kolejne podwyżki przyjmujemy ze spuszczoną głową i postawą "Bóg tak chciał". Być może prezydent źle wybrał adresata swojego pisma i powinien uderzyć bardziej w stronę podatkową, ale uważam że lepszy taki zabieg niż żaden i przyjmowanie na klatę kolejnych podwyżek. Zwłaszcza, że koncerny paliwowe próbują nam wmówić, że w Polsce paliwo jest najtańsze w Europie.
Autorze strasznie mieszasz -
Autorze strasznie mieszasz - od rafinerii do bezrobotnych. Od Ferenca do pracodawcow. Wystarczyło napisać: a co Tobie Ferencu do zasad wolnego rynku?