Gdzie w Rzeszowie wykonywano wyroki śmierci?
Zrobiło się strasznie... co nie? Faktem jest, że na dzisiejszym osiedlu Baranówka w okolicach kościoła Podwyższenia Krzyża wykonywano kiedyś wyroki śmierci. Wyroki wydawał sąd miejski a wykonywał je kat-biegun człowiek wynajmowany do tego rzemiosła i otrzymujący specjalną "dietę". Z informacji pochodzących z 1788 roku wynika, że znajdował się tutaj teren zwany „Polem pod szubienicą”. Jak wspomina Franciszek Kotula (Tamten Rzeszów , wyd. 2003) na początku osiemnastego stulecia spalić tu miano pewną kobietę z Trzebowniska, a w 1727 roku życie odebrano małżonkom z Malawy za próbę otrucia jakiegoś człowieka.
Palono czarownice
W 1718 roku za winne paraniem się czarów uznane zostały Katarzyna Koczanowicz – konkretnie za namawianie do czarów, niejaką Zośkę Janowską uznano winną zbrodni świętokradztwa oraz Katarzynę Wróblową z Pobitnego za zbrodnię czarnoksięstwa. 17 września 1718 roku skazano Zośkę Janowską na ucięcie prawej ręki , przybicie jej gwoździem na bramie, po ucięciu ręki na spalenie na stosie. Katarzynę Wróblową skazano na ucięcie dwóch rąk i spalenie na stosie, a Katarzynę Koczanowicz na ścięcie szyi mieczem oraz spalenie na stosie.
Zwłoki bez głów
Skazańców, nie chowano na normalnych cmentarzach tylko na miejscach odludnych, oddalonych w pewnej odległości od miasta. Zakopywano tu to co pozostało po spalonych nieszczęśnikach, a także wisielców. Cześto dokonywano tzw. pochówków antywampirycznych: tzn. ofiarom odcinano głowy i wsadzano między nogi, tak aby nawet po śmierci nie mogły one straszyć zwykłych ludzi (wierzono bowiem, że zwłoki pozbawione głowy nie są w stanie „nawiedzać ludzi” i straszyć po domach). Teren taki znajdował się właśnie na Baranówce. Okrutnych wyroków zaniechano w czasie zaboru austriackiego Rzeszowa i nigdy już nie kontynuowano.
Postawiono na tym miejscu krzyż
\W latach czterziestych XIX stulecia Kajetan Drzał ufundował drewniany krzyż ku czci powstańców (straconych we Lwowie) tzw. Wiosny Ludów, był on także miejscem demonstracji niepodległościowym przeciwko zaborom. Ten drewniany krzyż niszczał i w 1935 roku postawiono betonowy, który przetrwał do dzisiaj. Nie wiadomo jednak dokładnie na którym miejscu dokonywano okrutnych egzekucji : mówiono tylko o „polu na Baranówce” pod Przybyszówką...
Arkadiusz Bednarczyk















![Popis głupoty kierowców w Rzeszowie. Tak zablokowali Podkarpacką [FILM] Popis głupoty kierowców w Rzeszowie. Tak zablokowali Podkarpacką [FILM]](http://www.mmrzeszow.pl/sites/igc3/files/imagecache/80x53/images/wwwmmrzeszowpl/4999/podkarp.jpg?lyd736)











Kontakt:
Sprawa jest już przegrana
Niestety, dzisiaj stoi tu wielkie osiedle bloków mieszkalnych, które uniemozliwa jakiekolwiek badania archeologiczne.
A że okruciieństwo w dawnych czasach było ogromne to fakt; polecam świetny serial Filary ziemi w środowe wieczory oddający prawdziwy klimat mrocznego średniowiecza; wczoraj właśnie była pokazana egzekucja jednego z bohaterów, któremu kat odciął głowę...
Historia krzyża
Panie Arkadiuszu, znam dobrze betonowy krzyż o którym Pan pisze. Zastanawiałem się nawet kiedyś czy to na pewno ten sam który miał zostać postawiony w miejsce starszego drewnianego na dawnym Polu Pod Szubienicą, wszystko przez to, że w „Tamtym Rzeszowie” Franciszka Kotuli jest wzmianka, że tamten jeszcze za życia autora został z powodu przebudowy drogi wykopany i przeniesiony na Cmentarz w Starowinie (str. 366, wyd. trzecie z 2003 roku). Daltego myślałem, że to jednak dwa różne krzyże, ale po Pana artykule zacząłem szukać jakiś informacji na ten temat i zgadnąłem na stronę internetową mojej parafii http://podwyzrz.rzeszow.opoka.org.pl/parafia.htm#Historia , która nawiasem mówiąc od niego wzięła swoją nazwę - Podwyższenia Krzyża Świętego i okazało się, że przez 16 lat rzeczywiście krzyża nie było w tamtym miejscu. Podobnie jak w książce jest wzmianka, że został on z powodu przebudowy drogi usunięty, z tym że miał być przeniesiony na cmentarz na Wilkowyji. Na swoje miejsce wrócił 14 września 1993 r w uroczystość odpustową parafii. Więcej szczegółów, można znaleźć na wspomnianej stronie.
Poniżej dwa zdjęcia, tego miejsca:
http://imageshack.us/f/543/85650832.jpg/
http://imageshack.us/photo/my-images/849/36214927.jpg/
Bardzo dziękuję za te uwagi
@Stawik:Bardzo dziękuję, za te uwagi; świadczy to tylko o Twoim zainteresowaniu dziejami miejsca na którym mieszkasz i próbujesz zgłębiać swoją wiedzę szperając w różnych źródłach. Wszystkich nas powinno cieszyć, że są jeszcze pasjonaci historii swojego najbliższego otoczenia, swojej małej Ojczyzny...Z każdą kapliczką, krzyżem i kamieniem wiązać się mogą ciekawe historie i Ty to pokazujesz.
Sprawę okresu nieobecności Krzyża na Baranówce świadomie pominąłem, choć oczywiście znana mi jest teza Kotuli, że podczas przebudowy E-4 krzyż przeniesiono na Staroniwę - a nie jak podaje źródło parafii - na Wilkowyję. Najważniejsze w tym wszystkim jest to,że powrócił na swoje stare miejsce - miejsce magiczne i tajemnicze zarazem...
Jeszcze raz bardzo dziękuję za Twojego posta. Pozdrawiam serdecznie
Arkadiusz Bednarczyk
Panie Arkadiuszu, dziękuje za ciepłe słowa.
@Arkadiusz Bednarczyk:Panie Arkadiuszu, dziękuje za ciepłe słowa, będąc jednak szczery przyznam, że dopiero stosunkowo niedawno zainteresowałem się naszą małą ojczyzną. Całkiem inaczej patrzy się na okolice w której się żyje jeżeli zna się jej dzieje, wtedy nawet wydawało by się szare i zwyczajne miejsca nabierają kolorytu. Ten artykuł właśnie to pokazuje, opisane przez Pana „Polem pod szubienicą” to na pierwszy rzut oka tylko blokowisko i betonowy krzyż przy ruchliwej drodze. Poza tym fajne, jest to, że takiej lokalnej historii można dosłownie dotknąć, a mając szczęście nawet usłyszeć od rodziców i dziadków, ludzi, którzy tutaj wtedy żyli kilka ciekawych opowieści.
pozdrawiam i czekam na Pana kolejny artykuł