Jaram się tym … czyli dzieje mowy po rzeszowsku
Narodowościowy tygiel w powojennej rzeczywistości Rzeszowa
W wyniku popularyzacji wykształcenia język ulicy stopniowo ujednolica się. Jednak jest to proces długotrwały i rozpoczął się zaraz po wojnie.W wyniku powojennej rzeczywistości i ogromnych ruchów ludnościowych na terenie całej Polski także w Rzeszowie zamieszkali ludzie z różnych rejonów dawnej Rzeczypospolitej: przybyli obywatele ze wschodnich kresów, pozostał znikomy procent ludności żydowskiej (przed wojną Rzeszów nazywano Mojżeszowem, ze względu na znaczną liczbę ludności żydowskiej), osoby narodowości ukraińskiej, zamieszkujące tereny Bieszczadów przybywały za chlebem do stolicy nowo powstałego województwa. W latach 50 i 60 socjalistyczna rzeczywistość wykreowała nowy model awansu społecznego - życia w wielkim mieście, które miało być atrakcyjne dla ludności chłopskiej, która zamieszkiwała powstające szybko osiedla mieszkaniowe (Broniewski pisał jeszcze o wsi „Baranówka” dzisiaj dzielnicy Rzeszowa).
Wiela za jajka
Następowało przemieszanie się rożnych odmian mówionego języka – innym językiem posługiwała się warstwa drobnomieszczańska, jeszcze inną gwarą mówili chłopi a inaczej rozmawiali między sobą robotnicy. W dużej mierze mowa uwarunkowana była podłożem gwarowym – np. formy z wygłosowym – „ido drogo” (zamiast idą drogą), pytano: czy ten autobus leci bez Tyczyn (zamiast czy ten autobus jedzie przez Tyczyn), „idę do chałpy” – zamiast idę do domu (ewentualnie chałupy) „wiela za jajka” – zamiast ile za jajka, kartofle to „zimioki”, „kwaśne mliko” zamiast zsiadłe mleko... itp.. Ludzie ze wschodnich kresów (z okolic Lwowa) posługiwali się charakterystycznym słownictwem (wśród naszych babć i dziadków jeszcze spotykanym) np.: wisz, tysz – zamiast wiesz czy też, na wódkę mówiono „ćmaga” na ubranie anzug, „nie bajtluj” - nie kłam, „dziunia” - ładna dziewczyna (dzisiaj młodzież powiedziałaby laska), „frygać” czyli jeść.Ludzie ze wschodnich kresów oraz obywatele narodowości ukraińskiej przywieźli do Rzeszowa także inne wyrażenia: mówiono wiorsty zamiast kilometry, grajcary – na pieniądze itp.
Jaram się tym, ze jestem ładna
W dzisiejszych czasach ogromny wpływ na współczesny język maja środki masowego przekazu zwłaszcza internet oraz telewizja. Młodzież znudzona językiem literackim tworzy własne słownictwo swoisty slang, którym się posługuje. I tak słyszymy dzisiaj, że coś ktoś robi na maksa, czai bazę, nie ma kasy, coś jest za...ste albo zajefajne, ktoś przeżył totalny odlot, czegoś nie kuma, nie zajarzył, wysyła pozdro, żegnając się mówi nara... Wysyła maila mówi że coś jest "cool" albo "super". Popularne programy telewizyjne i występujący w nich chwilowi celebryci mają wielki wpływ na język młodzieżowy. I tak wspomniane na początku hasło uczestniczki programu Top Model że „:jara się tym jak ładnie wygląda” zostało podchwycone przez rzeszowskie nastolatki, o czym osobiście miałem okazję się przekonać... Zaraz też pojawiło się na Facebooku grono sympatyków tego hasła. O tempora! O mores!
Arkadiusz Bednarczyk










![Mistrzowie są w Rzeszowie! Resovia na Rynku [FOTO] Mistrzowie są w Rzeszowie! Resovia na Rynku [FOTO]](http://www.mmrzeszow.pl/sites/igc3/files/imagecache/135x100/images/wwwmmrzeszowpl/5bd0122e-56ff-11e1-ae99-00163e545f06/dsc_0137_0.jpg?m2x5tz)















Kontakt:
Ja też się jaram.
Panie Bednarczyk, czy Pan naprawdę myśli, że to ta idiotka z telepatrzydła jako pierwsza "się jara", a inne fruzie to podłapały?? To pan chyba po ulicy nie chodzi i ludzi nie słyszy! Mam 30 lat, a "jarałem się", zanim to dziewczę było choćby błyskiem w oku taty... Może i zna się Pan na archaizmach, ale dzisiejsza nomenklatura jest Panu chyba zupełnie obca... Pozdrawiam za dzielną próbę zabłyśnięcia, niczym ta chrząstka w salcesonie. ;)
A ja jarałem zanim Ty zacząłeś s i ę jarać
Chciałem zwrócić uwagę na wątpliwy fenomen bezkrytycznego naśladownictwa wszystkiego co zaprezentują - jak to sam słusznie określiłeś - "telepatrzydła"; bo te dziewczyny celowo tak rozmawiały o swoim wyglądzie . Nie chodzi tu o sam wyraz "jarać", który rzeczywiście od lat funkcjonuje w slangu.
Dzisiejsza nomenklatura ulicy nie jest mi na pewno tak dobrze znana jak Tobie - wiem, bo jaram się słuchając Twoich utworów. Szacun!
Błyskotek nie lubię a i salcesonu nie znoszę...
Pozdro!
stahu, skad taka napastliwosc
stahu, skad taka napastliwosc w twoim wpisie?
Ale Stahu ma w sumie rację...
Ale Stahu ma w sumie rację... Przecież teraz (niestety) mówi tak młodzież w Polsce, nie tylko w Rzeszowie... Chyba każdy język ma takie swoje 'trendy hasełka'.
Owszem młodzież tak mówi obecnie (niestety)
@xi.:Osobiście nie trawię np. hasła "jaram się". Ale chciałbym nawiązać do napastliwej wypowiedzi. TROCHĘ KULTURY BY SIĘ PRZYDAŁO szczególnie jak się ma już "aż 30 lat" :(