drukuj

Na kogo będą głosować rzeszowianie? Wstydzą się powiedzieć

Rzeszów na kilka dni przed wyborami

Za 4 dni wybory, za 2 koniec kampanii wyborczej. Z 10 kandydatów zostało już tylko 2. Jak reaguje Rzeszów? Emocje najwyższej próby, gorączkowe dyskusje? Bynajmniej. Rzeszowianie chyba nie dostrzegają, że na temat wyborów warto mieć jakieś ugruntowane zdanie.

Gdy spotkany w śródmieściu mieszkaniec Rzeszowa słyszy, że chce się z nim porozmawiać o wyborach, przyspiesza kroku. Rzuca pełne dezaprobaty spojrzenie – daje do zrozumienia, że to ostatni z tematów, jakie go interesują.Niektórzy ze strachem dziękują – mówią, że spieszą się do pracy, na autobus czy zebranie. Na nic tłumaczenia, że to króciutka sonda i da się ją przeprowadzić w biegu. – Daj mi pan spokój" – taka odpowiedź nie pozostawia złudzeń.

„Różnie ludzie mówią"

Niewielka grupa, która zdecydowała się rozmawiać, wygląda bardzo różnorodnie. Trudno mówić o szczególnej aktywności wyborców któregoś z kandydatów, bo poparcie wśród pytanych rozkłada się w zasadzie po równo. Ci,którzy zgodzili się rozmawiać, to obywatele aktywni i dociekliwi. W zdecydowanej większości wezmą udział w wyborach i mają już swojego kandydata. Z dumą przyznają się do sympatii czy to do byłego premiera, czy do obecnego marszałka sejmu. Śledzą kampanię, ciekawią ich debaty. Są otwarci na działania i argumenty obydwu stron.

Mają jednak problem z konkretnym uzasadnieniem swojego wyboru. Pytani o to mówią ogólnikami, nie są w stanie podać jednej kluczowej kwestii, która przesądza o tym, na kogo zagłosują. Niektórzy uświadamiają sobie, że nie są pewni, czy dobrze obstawiają. – Wie pan...Różnie ludzie mówią. I o jednym, i o drugim. A Pan, co mi radzi? – pyta pani sympatyzująca z PiS-em.

„To nie są debaty, to są kpiny!"

Debaty prezydenckie cieszą się wśród Rzeszowian dużą popularnością. Trudno spotkać kogoś, kto nie oglądałby choć kilku minut niedzielnej i nie chciałby obejrzeć środowej. Wszyscy jednak wypowiadają się o nich bez większego entuzjazmu. Krytykują słowną agresję i brak pytań pomiędzy kandydatami. Nie wierzą, że ten element kampanii pomoże komukolwiek w podjęciu właściwej decyzji. Czasem nawet traktują debaty jako spektakl robiony przez polityków dla polityków. – Tak sobie wybrali – mówi mieszkanka Rzeszowa spytana, czy podoba się jej konwencja rozmów pomiędzy kandydatami.

Zdjęcia

  • Rzeszów na kilka dni przed wyborami

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać