Na Lisiej Górze w Rzeszowie był niemiecki obóz pracy
Obóz powstał latem 1942 roku w miejscu dawnych Polskich Zakładów Lotniczych, które zmieniły nazwę na "Flugmotorenwerke" i zostały przekształcone na oddział niemieckiej fabryki tworzącej silniki samolotowe na potrzeby Trzeciej Rzeszy. Całą fabryką zarządzali oczywiście Niemcy - dyrektorem był Romik, a kierownikiem obozu pracy SS untersturmfuhrer Oester. Obozu pilnowali niemieccy i polscy policjanci oraz Judische Ordnungdienst, czyli żydowska policja porządkowa.
Na terenie obozu Niemcy zorganizowali szkołę dla najzdolniejszych pracowników. Jej kierownikiem był jeden z Niemców - Papke. W szkole uczyli się również ludzie spoza obozu.
Wspomnienia Izaka Glettnera Jeden z więźniów obozu pracy na Lisiej Górze był Izak Glettner, który trafił tu z przemyskiego getta. W swoich zapiskach dokładnie opisał wspomnienia z obozu i liczne zbrodnie, których dokonali Niemcy.
Glettner opisał m.in. historię więźnia o imieniu Szaja Bergman, który był jednym z uczniów szkoły dla najzdolniejszych pracowników obozu. Zaprzyjaźnił się tam z Polakiem, który przynosił mu z zewnątrz jedzenie i tytoń w zamian za urządzenia, które Bergman wynosił z zakładu. Dzięki kontaktom udawało mu się często również wychodzić poza teren obozu. Pewnego razu Bergman pomógł w ucieczce dwóch młodym chłopcom, ale sam niestety został złapany. Został ciężko pobity przez niemieckich strażników, ale za jakiś czas sprawa ucichła i znów mógł wychodzić poza teren obozu. Później udało mu się uciec.
Ucieczki z obozu przy fabryce "Flugmotorenwerke" były utrudnione nie tylko ze względu na czujność strażników, ale także na donosy ze strony współwięźniów, którzy bali się kary w ramach zasady odpowiedzialności zbiorowej. W jednym z zapisków Izak Glettner opisuje ucieczkę jednego z robotników, która pociągnęła za sobą śmierć aż trzech innych więźniów - wszyscy zginęli z broni kierownika obozu Oestera.
Uciec z obozu próbowało także dwóch Żydów z Nowego Sącza. Niestety donieśli na nich współwięźniowie i zostali złapani. Pierwszy zginął na miejscu, a drugi był torturowany przez kilka godzin (m.in. bity gumową pałką po dłoniach aż odeszły mu paznokcie), a potem został zastrzelony.
Glettner w swoich wspomnieniach opisuje również historię trzech braci z Wolbromia, którzy oskarżyli strażników o wykradanie żywności z paczek przysyłanych do obozu przez rodziny. Cała trójka została zastrzelona przez Niemców. Inną historią opisywaną przez Glettnera było pobicie obozowego ogrodnika. Kierownik obozu Oester podobno połamał mu żebra bijąc kijami i gumową pałką - wszystko z powodu nie zasadzenia warzyw w obozowym ogródku.
Źródło:
Wirtualny Sztetl
United States Holocaust Memorial Museum
Żydowski Instytut Historyczny
Żydzi Rzeszowscy, "Encyklopedia Rzeszowa" str. 826, J. Draus, Rzeszów 2004










![Mistrzowie są w Rzeszowie! Resovia na Rynku [FOTO] Mistrzowie są w Rzeszowie! Resovia na Rynku [FOTO]](http://www.mmrzeszow.pl/sites/igc3/files/imagecache/135x100/images/wwwmmrzeszowpl/5bd0122e-56ff-11e1-ae99-00163e545f06/dsc_0137_0.jpg?m2x5tz)
















Kontakt:
Bardzo ciekawy artykuł
Przemku ! Bardzo ciekawy artykuł. Pozdr