Nie myśl, że książki znikną
Szare lata 80.
Umberto Eco (który jest współautorem książki o tytule, będącym hasłem krakowskich targów) pisze w swojej książce, że kolekcjonowanie książek przypomina akt masturbacji gdyż odbywa się w samotności. Pamiętam szare lata osiemdziesiąte ubiegłego wieku, kiedy naprawdę trudno było dostać dobre książki i był to deficytowy towar. Wielu ludzi po prostu kupowało „wszystko” co było w księgarni, aby zapełnić półki w domowych meblościankach. Książki wydawano na fatalnym tzw. kwaśnym papierze (dzisiaj jest on calutki żółty) i były klejone, tak, że każda niemal strona po kilku przewróceniach lądowała na podłodze... Jednak nie to było ważne. Ważne, że z otwarciem pierwszej strony człowiek wędrował w inny, ciekawszy świat.... Mama mojego kolegi przychodziła "cała w skowronkach" do domu, kiedy udało jej się kupić w księgarni „Baśnie Andersena” z pięknymi ilustracjami Marcina Szancera. Ja sam pod choinkę dostawałem "Króla Maciusia" Janusza Korczaka (dwa tomy) czy "Przygody Misia Uszatka". Oglądanie każdej z kolorowych ilustracji (o internecie wtedy nikt nie słyszał) było aktem niemalże mistycznym. W rzeszowskich księgarniach trzeba było polować na ten deficytowy towar jakim - bez wątpienia - były poszukiwane książki.
Kapitan Żbik nie dla wszystkich
Równie deficytowym towarem były komiksy. Trudno było dostać sprzedawane w kioskach Ruchu: serie z przygodami kpt. Milicji Obywatelskiej Żbika (np. Nocna wizyta, Wąż z rubinowym oczkiem) Kajko i Kokosza, serię Papcia Chmiela - Tytus Romek i Atomek. W 1982 roku pojawiły się również w Polsce komiksy z serii science-fiction szwajcarskiego pisarza Ericha von Danikena Współscenarzystą serii został Arnold Mostowicz - publicysta, propagator idei Danikena i badacz zjawisk a rysunki wykonał Bogusław Polch. Przez następne dziewięć lat opublikowano poszczególne części komiksu. M.in. Lądowanie w Andach, Ludzie i potwory, Walka o planetę, Bunt Olbrzymów. Chodliwym towarem, zwłaszcza na targowiskach była również seria z Kapitanem Klossem. Panie pracujące w księgarniach były najbardziej szanowanymi osobistościami w mieście
Czy przyszłość to E-booki
Julia i Matylda zaprzyjaźnione studentki Urz mówią, że nie mają czasu na czytanie książek. Ściągają opracowania z internetu. Współczuję im. Podobno wszystko, czego młodzi ludzie potrzebują dziś można znaleźć w sieci. Z kolei Kuba mój znajomy uwielbia zaszyć się w domu z dobrą książką na całe godziny. - Niepowtarzalny jest zapach farby drukarskiej i papieru nowej książki. Ktoś kiedyś powiedział, że czytamy aby poczuć, że nie jesteśmy sami. Ja również nie wyobrażam sobie świata bez tradycyj nej książki – dodaje.
Na rynku pojawiają się jednak tzw. e-booki, a całe książki, za specjalną opłatą można przeczytać w internecie. Czytelnictwo w Polsce spada w zastraszającym tempie. Ludzie mówią, że to skutek wysokich książek w księgarniach. Faktem jest, że wiele ludzi zadaje sobie dzisiaj pytanie czy pieniądze przeznaczone na książkę nie warto wydać na coś innego choćby buty czy ubranie. Ale do bibliotek również nie chodzimy... Z braku czasu.
Antykwariatów czar
W Rzeszowie w latach 80.istniał antykwariat na ul. Jagiellońskiej. Czasem można tu było wyszperać ciekawe i interesujące książki, co najważniejsze – w niskich cenach. Wiele rzadkich pozycji dostępnych było u znanego rzeszowskiego antykwariusza pana Janusza Szkutnika w Antykwariacie „Akces”. W latach 90. i na początku XXI wieku ceny książek w antykwariatach zrównały się jednak z tymi nowymi, dostępnymi w księgarniach. Przez pewien czas istniało tzw. "Siedlisko książek" przy ul. Piłsudskiego, a przy Dworcu PKP znajduje się „Centrum Taniej Książki” gdzie sprzedawano tzw. końcówki serii wydawniczych. Dziś czasy się zmieniły; kupujemy książki w internecie w księgarniach wysyłkowych oraz na portalu Allegro.
A może tak Bookcrossing
Wielu ludzi z różnych powodów nie stać na kupno nowej książki. A może zamiast gromadzić w domu przeczytane już książki warto wymienić się nimi na inne książki, które chcielibyśmy przeczytać. Idea „Uwolnij książkę” narodziła się w 2001 roku w USA. W Polsce pojawia się w 2003 roku. Ludzie wymieniają się przeczytanymi już książkami na ławkach w parkach, w miejskich autobusach, uniwersytetach. Może warto byłoby pomyśleć o czymś takim w Rzeszowie, choćby np. w Alei pod Kasztanami czy Uniwersytecie Rzeszowskim.
Arkadiusz Bednarczyk










![Mistrzowie są w Rzeszowie! Resovia na Rynku [FOTO] Mistrzowie są w Rzeszowie! Resovia na Rynku [FOTO]](http://www.mmrzeszow.pl/sites/igc3/files/imagecache/135x100/images/wwwmmrzeszowpl/5bd0122e-56ff-11e1-ae99-00163e545f06/dsc_0137_0.jpg?m2x5tz)















Kontakt:
Pamiętam
Ja pamiętam jak pod koniec lat osiemdziesiątych trudno było zdobyć książkę Michaliny Wisłockiej: Sztuka Kochania z rysunkami ;)
Bookcrossing w Rzeszowie się nie przyjmie bo społeczeństwo ubogie a i kto chce się pozbywać swoich - przez lata gromadzonych - książek. Ludzie są dumni ze swoich biblioteczek; inna sprawa, że nie czytają książek, które tam posiadają - sam byłem świadkiem takiej sytuacji, gdy od znajomego chciałem pożyczyć książkę, a on nie wiedział, że takową posiada...
Hmm bookcrossing? Nieeeee,
Hmm bookcrossing? Nieeeee, nie oddam swoich książek :)