Plac przed katedrą nie dla rowerów
Proboszcz kościoła Najświętszego Serca Pana Jezusa wyjaśnił, że podjęte działania są skutkiem zabaw dzieci, które urządzały sobie pod katedrą wyścigi rowerowe. Czarne ślady ścieranych opon na nowej kostce brukowej były bardzo trudne do wyczyszczenia. Musiała się tym zająć specjalna firma.
Nie wszystkim parafianom tabliczki się spodobały. Pani Beata, przejeżdżająca koło kościoła na rowerze, uważa je za zbyteczne dziwactwo. Mówi, że nigdzie indziej czegoś takiego nie widziała.
Z kolei mężczyzna, który nie zauważył zakazu i wjechał rowerem na plac, wolałby, żeby ustawiono tam stojaki na dwukołowe pojazdy.
Dla większości osób tabliczki są zapewne obojętne.
Niektórzy aprobują pomysł księdza. Dzięki temu kostka będzie czysta - wyjaśnia Kamil, który swój rower i tak zawsze zostawiał poza zakazaną starefą.













![Mistrzowie są w Rzeszowie! Resovia na Rynku [FOTO] Mistrzowie są w Rzeszowie! Resovia na Rynku [FOTO]](http://www.mmrzeszow.pl/sites/igc3/files/imagecache/135x100/images/wwwmmrzeszowpl/5bd0122e-56ff-11e1-ae99-00163e545f06/dsc_0137_0.jpg?m2x5tz)















Kontakt:
to jest zupełnie normalne
dziwi mnie że ktoś się tym w ogóle zainteresował-przecież to powinno być dla wszystkich oczywiste, że plac przed katedrą nie służy do "celów rowerowych" i nie trzeba by było stawiać żadnych tabliczek gdyby ludzie mieli odrobinę kultury osobistej. W Rzeszowie jest tyle miejsc gdzie można jeździć na rowerze...stojak na rowery przed Kościołem... to może jeszcze plac zabaw i miejsce do wyprowadzania psów i zróbmy z tego wszystkiego cyrk. To nawet nie jest kwestia wiary czy religijności a zwykłego szacunku!
Dziwne
Ja jestem ciekawy, kto będzie egzekwował to że ktoś przejedzie przez plac rowerem, wątpie że policja będzie stała i pilnowała czy dzieciaki jeżdzą czy nie, zgodzę sie z tym że to z poprzednim komentarzem że jest to kultura osobista, ale czego można wymagać od dzieciaków w wieku 6, 7 lat, ten znak to absurd, to jak ktoś jedzie przez w tamtym kierunku, to co rower na ramie i pieszo ma przejśc przez obszar kościoła, już to widzę, ale coż można więcej powiedzieć POLSKA rzeczywistość, pozdrawiam
zakazy, nakazy, przyzwolenia
Jeżdżę dużo i często na rowerze, kiedyś przyjechałam na jeden z koncertów w katedrze - rowerem. Zostawiłam jednoślad przypięty przy siatce, jak w większości miejsc w Rzeszowie - postojówek dla rowerów zazwyczaj brakuje a amatorów jazdy jednośladami przybywa, co cieszy. Nie cieszy mnie natomiast znak zakazu przy kościele. Jaki by nie był. Po pierwsze - od kiedy dzieciaki respektują takie znaki? Upomnienia, jak rozumiem, nie wystarczyły, co zmieni kawałek blachy w głowach urządzających sobie wyścigi? Acha, to tu naprawdę nie wolno? Nie sądzę.
Po drugie - temat jest szerszy i nie miejsce na dyskutowanie o naszej religijności i szacunku do "tego wszystkiego". Tym bardziej na ocenę osób, dla których nie przekłada się on na dylemat - parkować przed kościołem, czy nie.
Nie lubię tego znaku, zwyczajnie, Spadaj stąd, rowerzysto - nic więcej dla mnie nie znaczy. To wszystko.
Pozdrowienia mmrzeszowiacy.
Tak się zastanawiam. To teren
Tak się zastanawiam. To teren prywatny więc policja stać i łapać tam nie będzie ... to kto to będzie egzekwował? Nie jest to droga publiczna więc nie wiem czy taki znak jest legalny, ale nie wiem jak to jest z tymi prywatnymi posesjami i znakami.
Proboszcz będzie łapał rowerzystów?
Bo kostka się brudzi?
No litości!!!
GreenMonkey mówisz o szacunku, ale na szacunek trzeba sobie zapracować, a klechy robią coś zupełnie odwrotnego. Z całym szacunkiem do boga nie mam szacunku dla kościoła.
do Boga chyba też nie :>
do Boga chyba też nie :>