drukuj

Płonąca doniczka na Rynku, czyli jak to było

Płonąca doniczka na rynku - jak to było.

Spore zainteresowanie wśród internautów wzbudził artykuł marcinam o "pożarze" na rynku. Postanowiłem dowiedzieć się, jak to było naprawdę.

Na miejscu zastałem jeszcze doniczkę z częściowo spaloną rośliną. Było tam kilka wypalonych papierosów. Nie wiem czy pojawiły się tam po zdarzeniu czy może były jego przyczyną.

 

Okazało się, że na piętrze budynku znajdują się biura zeszowskiego studia tworzącego gry komputerowe. Po rozmowie z pracownikiem, który był przy zdarzeniu, wiele się wyjaśniło. Doniczka zapałiła się już wcześniej, ktoś próbował ją gasić lecz rozpaliła się na nowo. Potem kolejna osoba podjeła próbę lecz zabrakło jej wody.

Nie wiadomo kto wezwał straż pożarną. Na pewno nie autor filmiku. 

Zdjęcia

  • Płonąca doniczka na rynku - jak to było.

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
marcinm
marcinm sob., 2011-12-03 17:55

No to sporo się wyjaśnia, sam

No to sporo się wyjaśnia, sam miałem ochote dokonać tą rewizję. Dzięki wielkie! Artykuł mój w sumie miał też inne znaczenie jak alarmować itd. Ale skoro podejmowali akcje gaszenia to dobrze choć nie chce mi się w to wierzyć, widziałem wiele akcji i skoro da się ugasić kosz na śmieci butelką wody to takie coś to nie problem, wystarczy dobrze zalać. Ale..

kowalikster
kowalikster wt., 2011-12-06 13:35

Jeżeli doniczka jest

Jeżeli doniczka jest wypełniona w jakiejś mierze torfem to ugaszenie butelką wody raczej nie będzie wchodziło w grę.

marcinm
marcinm wt., 2011-12-06 20:59

jak się przyłoży człowiek to

@kowalikster:

jak się przyłoży człowiek to nie ma żadnego problemu.. chciec to móc.. no ale cóż teraz to już po fakcie :)