Porównujemy rzeszowskie parki linowe: Linoskoczek i Expedycja (fotogaleria)
„Linoskoczek" to dobry pomysł na spędzenie wolnego czasu z dzieckiem. Jest to też świetna rozrywka dla dorosłych, zwłaszcza, jeżeli przychodzi się tu z całą rodziną. Można skorzystać z łatwiejszej lub trudniejszej trasy, małe dzieci mają do dyspozycji plac zabaw ze ścianką i zjeżdżalnią, mogą przejść ścieżkę pod opieką instruktora lub rodzica, a dla amatorów wspinaczki jest pokaźna, nowa ściana do przetestowania.
- Klienci wracają po to, by pokonywać w krótszym czasie trasy, nie przeszkadza im nawet deszcz - uśmiecha się Michał Pietrucha, instruktor. - Niektórzy bez przygotowania od razu wybierają pomarańczową trasę, a po przejściu wzdychają, że było ciężko. Rzadko jednak zdarza się, żebyśmy kogoś ściągali z góry.
- Liczba ludzi, która nas odwiedza, przerosła moje oczekiwania - dodaje mówi Paulina Bedrejczuk, właścicielka parku. - Teren jest bardzo fajny, jeżeli pogoda pozwoli i zainteresowanie utrzyma się, to będziemy otwierać park także w trakcie ładnych weekendów zimowych.
Zdaniem klientów
- Troszkę ruchu na świeżym powietrzu, dzieci mają jakieś przeżycia, ekstremalne prawie, idealna rozrywka dla młodych ludzi. Taka forma odpoczynku wydaje mi się najlepsza, córka odziedziczyła to po mnie - śmieje się Joanna Ruszel, która do parku wybrała się z rodziną. Z atrakcji korzystały jej córka Magdalena i trzy kuzynki - Liliana, Dominika i Justyna Pająk. Młodsze dziewczyny pokonały trasę brązową, a najstarsza wybrała trudniejszą, zieloną. Wszystkie były zadowolone z atrakcji. - Nie czułam strachu, wiedziałam, że dziewczyny są bezpieczne, bo przeszły szkolenie z instruktorem - dodaje Barbara Pająk.
***
Rzeszowska „Expedycja" oferuje różnorodne atrakcje dla całej rodziny. Dla odważnych skok z 11 metrów, dla dzieci trampolina, wahadełko i ścieżka „Puchatek", gdzie przez pół godziny można pokonywać m.in. mostki, wiszące belki i zawieszone na linach drewniane pale. Rodzice mogą pomagać dzieciom. Różnorodność tras nadziemnych sprawia, że zabawa może trwać długi czas. Do zdobycia m.in., wzbudzające zarówno strach jak i entuzjazm, zjazdy tyrolskie, mostki tybetańskie i wiszące opony.
Tomasz Moszczak, współwłaściciel parku, doradza: - Na chandrę polecam skok „adrenalina", od razu poprawia się humor, czuć przyspieszone bicie serca. Myślę, że pomysł z parkiem bardzo się sprawdza. Wiele osób zamieniło trening fitness na park linowy, bo tu też można ćwiczyć całe ciało. Dodatkową atrakcją jest to, że nasze trasy są oświetlone, stąd bardzo fajna zabawa zaczyna się po zmroku. Podczas weekendów i ładnej pogody mamy tylu chętnych, że klienci ustawiają się w kolejce, żeby wejść na trasę.
Zdaniem klienta
- Nie mam obaw, co do bezpieczeństwa dzieci, są tu już kolejny raz. Dzisiaj na najtrudniejszej, czerwonej trasie. Takich atrakcji powinno być więcej, najlepiej w każdym większym parku w każdym mieście, żeby dzieci się nie nudziły. Nawet w ramach zajęć szkolnych można by tu przyprowadzać uczniów – ocenia Kamila Zdunek., mama Jakuba i Emilii.
***
• Teraz Rzeszów: dołącz do naszych fanów na Facebooku!

























![Mistrzowie są w Rzeszowie! Resovia na Rynku [FOTO] Mistrzowie są w Rzeszowie! Resovia na Rynku [FOTO]](http://www.mmrzeszow.pl/sites/igc3/files/imagecache/135x100/images/wwwmmrzeszowpl/5bd0122e-56ff-11e1-ae99-00163e545f06/dsc_0137_0.jpg?m2x5tz)















Kontakt:
Mam wrażenie, że te nasze
Mam wrażenie, że te nasze parki są dośc ubogie w porównaniu z tymi z innych miast.Trochę platform i parę drzew i tyle
jestem ciekaw ile osób z tego
@Trafik:jestem ciekaw ile osób z tego korzysta i czy inwestorom się zwraca, śmiem wątpić, ile razy przechodzę zawsze pustwo