Rywalizacja musi być - o polskim kibicowaniu na podkarpakcim podwórku
16 minuta meczu i 30 metr. Krzysztof Szymański dostaje piłkę. Przed nim dwóch obrońców, bramkarz i 244x732 centymetry chwały. 23 metr. Szymański dalej przy piłce. Obrońca Wisłoki próbuje dociec, w jaki sposób napastnik Stali - z którym dopiero stał oko w oko - nagle znalazł się za nim. 20 metr. Krzysztof Szymański. Strzał. Piłka leci prosto "w okienko". Bramkarz wie, że nie ma szans jej to dostać. Mimo to skacze. Na palcach czuje powiew powietrza mijającej go o centymetry piłki. 17 minuta. Z prawie dwóch tysięcy gardeł, znajdujących się na trybunie kibiców Stali wydobywa się krzyk. Krzyk zawodu. Poprzeczka. Piłka ląduje parę metrów za bramką.
Stal Rzeszów - Wisłoka Dębica 0:0.
- Aktywnie zajmuję się tym od kilku lat. Mam ponad 100 wyjazdów na mecze poza moje miasto, prowadzę stronę o kibicach i robię zdjęcia opraw - opowiada Grzesiek, kibic Warty Poznań oraz osoba odpowiedzialna za oprawy meczów jego ukochanej drużyny.
- Kiedyś lubiłam chodzić na mecze z chłopakami, a tata od małego zabierał mnie na Olimpię. Może to stąd się u mnie wzięło - mówi Aneta, jedna z niewielu przedstawicielek płci pięknej, które na stadionie zajmują miejsce na "żylecie" (sektor dla kibiców dopingujących drużynę śpiewem oraz oprawą).
- Chodzę odkąd tylko pamiętam. Jako dzieciak kibicowałem Barcelonie i chodziłem na mecze MKSu, wtedy jeszcze nazywającego się Kamax Kańczuga. A od technikum przede wszystkim Stal Rzeszów. Moja prawdziwa miłość. Tylko nie mów tego mojej dziewczynie - śmieje się Łukasz. Postury nie jeden by mu zazdrościł.
49 minuta meczu. Przy piłce znów Krzysztof Szymański. Tym razem próbuje zaskoczyć bramkarza Wisłoki dalekim strzałem. Golkiper niefortunnie odbija piłkę pod nogi Kacpra Tatary, który otwiera wynik spotkania. Na trybunach, po stronie kibiców Stali radość nie zna granic. "ZKS KRÓLEM JEST" - skandują, w tle wystrzelone race oświetlają ich różnokolorowym blaskiem.
Stal Rzeszów - Wisłoka Dębica 1:0.
- Naszym celem jest rozwijanie ruchu ultras na Warcie poprzez propagowanie pozytywnego wizerunku kibica - tłumaczy mi Grzesiek - Główny nacisk chcemy położyć na oprawy - zarówno na naszym stadionie jak i podczas meczów wyjazdowych. Ważny jest dla nas także doping oraz ogólnie pojęta atmosfera meczowa, dzięki której przyciągać będzie ludzi nie tylko ze względu na wyniki sportowe. Przede wszystkim jednak chcemy się dobrze bawić. Zresztą powiedz, co buduje w tobie większy lokalny patriotyzm, jak nie pojechanie na drugi koniec Polski i wykrzyczeniu skąd jesteś? - pyta mnie. Na pewno nie lokalne władze i media.
- Są miasta, które od lat się nie lubią i to nie ważne czy ktoś jest kibicem czy nie. Na pewno jest rywalizacja, tak samo jak na boisku to i na trybunach. Gdyby nie było rywalizacji to wszystko by siadło. A tak to zawsze szukasz innych rozwiązań oprawy, aby z meczu na mecz się pokazać lepiej.
Na pytanie, co w kibicowaniu takiego jest, w odpowiedzi Grzesiek cytuje fragment książki - "Poświęcenie, które każdy z nas wkłada w to, by jechać za swoją drużyną. Miłość - Nie za pieniądze, nie za zaszczyty. Za piękne chwile, których się nigdy nie zapomni, wspomnienia, które zostaną do końca, za kolegów, którzy staną murem. Każdego dnia dziękuje Bogu, że jestem kibicem, a nie typem, dla którego liczy się kasa i pozycja. Dla nas liczą się chwile. I to my przeżyjemy życie tak jak się powinno. Na całego. Bo do grobu nic nie zabierzemy... A pamięć pozostanie wiecznie". - I z tym się zgadzam - kończy.
68 minuta. Trener Wisłoki zarządza zmianę w drużynie. Bartosz Zołotar wchodzi za Michała Walońskiego. 76 minuta. Rzeszowscy obrońcy popełniają karygodny błąd, pozostawiając bez krycia dopiero, co zmienionego - a więc w pełni sił - zawodnika. Zołotar wykorzystując sytuację strzela remisującego gola. Tym razem to kibice Wisłoki Dębicy szaleją na trybunach. "JESZCZE JEDEN! JESZCZE JEDEN! JESZCZE JEDEN!" - wołają. Stalowcy pocieszają swoich ulubieńców: "NIC SIĘ NIE STAŁO! STAL RZESZÓW NIC SIĘ NIE STAŁO!". Dębica: "BIAŁO ZIELONO-BIALI! WISŁOKA BIAAAŁO-ZIELONO-BIALI! BIAAAŁO-ZIELONO-BIAAALI! WISŁOKA BIAŁO-ZIELONO-BIALI!". Rzeszowiacy: "KIBICE STAAAAALI! MYYYYY NIEBIESKO-BIAAALI! ZA STAL! ZA ZKS! PÓJDZIEMY AŻ PO ŻYCIA KRES!". Zielono - biało - zieloni: "OBIECAŁAŚ MI NA PEWNO! ŻE 3 PUNKTY DZISIAJ BĘDĄ! ŻE WYGRASZ DZISIAJ MECZ! WIARA! NASZA WIARA NIEZACHWIANA! RZUCI K**** NA KOLANA! NIE JEDEN W ŻYCIU RAZ!". Biało-niebiescy: "ODBIERZ TELEFON! TY K**** ODBIERZ TELEFON!".
Stal Rzeszów - Wisłoka Dębica 1:1
- 99% mediów w Polsce kreuje obraz kibica jako kretyna biegającego z siekierą - Denerwuje się Grzegorz. Nikt nie jest aniołem, każdy jest tylko człowiekiem. Tylko, że agresja się lepiej sprzedaje w mediach. Kibice odwiedzą dom dziecka, zrobią cudowny doping przez 90 minut i cisza. A wystarczy, że ktoś tam komuś da w ryja, a już afera na cała Polskę.
- Ale ostatnio przyznam że się dygam - zwierza się Aneta. - Tym bardziej, że teraz u mnie na miejscu jest stadion Stomilu. Już mieliśmy parę akcji z ich kibolami, na szczęście głównie pyskówki między chłopakami. Ja za kibolami nie jestem, co innego nosić szalik drużyny i śpiewać stosowne kawałki, a co innego robić manianę na stadionie, za co później karana jest drużyna zwykle.
- Zdarzyło mi się parę razy lać na stadionie - dowiaduję się od Łukasza. - Za co? Za drużynę. To walka o honor. Pierwszy raz jak miałem siedemnaście lat. Mecz MKSu z Orłem Przeworsk. Kilka miesięcy wcześniej utworzyliśmy z chłopakami kibolkę. Taką w cudzysłowie kibolkę. Bo ilu nas tam wtedy chodziło pośpiewać? Jak się udało uzbierać ponad dwie dychy to było dobrze. I do tego prawie wszystko gówniarzeria - średnia wieku może z szesnaście lat.
Chcieliśmy śpiewać, zrobić doping, a ci oni w połowie meczu przyszli skroić nam flagę.
Wstyd się przyznać, ale nie wybiegliśmy jej bronić Co my mogliśmy? Same dzieciaki, a po kolesiach od razu było widać, że nie raz się lali. Ale ich trybuna była na początku stadionu, a nasza na końcu. I kiedy wracali i mniej więcej w połowie drogi już byli nagle z góry ruszyła na nich stara gwardia. Tak wołamy na te kilka osób, które 10 lat temu rozkręcało tu imprezę. Teraz są przed trzydziestką, mają dzieciaki, już ich tak to nie kręci. Ruszyli po flagę. Respekt dla nich. Nikt się tego nie spodziewał. No i zaczęła się zadyma, a ja z chłopakami pobiegłem im pomóc.
- Po meczu wracam do domu - kontunuuje Łukasz, a ojciec do mnie, że strasznie wieje na polu. Pytam się go skąd wie. Mówi, że na meczu był. Normalnie aż mi się gorąco zrobiło. Od razu panika czy mnie widział jak się lałem. A on do mnie z tekstem, że tyle co nas tam było, to powinniśmy ich gęby o beton trzeć. Wyobraź to sobie! Szok po prostu. Jednak ojciec jest ok.
Ale mimo wszystko coraz częściej na meczach jest spokój, a jak są jakieś spięcia to się po prostu dzwoni do kogoś z drugiej drużyny i robi ustawkę. Po pięciu, dziesięciu, czy nawet dwudziestu gdzieś za miastem. Nikomu to nie szkodzi, a każdy może wyładować swój stres i gniew.
90 minuta. Sędzia kończy mecz. Policja wyprowadza kibiców Wisłoki. Kibiców Stali wypuścić nie chcą. Ci jeszcze przez parędziesiąt minut będą musieli zostać na stadionie. Na wszelki wypadek.
Stal Rzeszów - Wisłoka Dębica 1:1
*Imiona bohaterów zostały zmienione











![Mistrzowie są w Rzeszowie! Resovia na Rynku [FOTO] Mistrzowie są w Rzeszowie! Resovia na Rynku [FOTO]](http://www.mmrzeszow.pl/sites/igc3/files/imagecache/135x100/images/wwwmmrzeszowpl/5bd0122e-56ff-11e1-ae99-00163e545f06/dsc_0137_0.jpg?m2x5tz)















Kontakt:
Mozna kibicować ok ale mnie
Mozna kibicować ok ale mnie to własnie wkurza że tak mam kumpli po obu stronach miasta a jak siedzimy sobie w knajpie np przy Dąbrwoskiego to jakieś guwniarze sie napiaja do nas i szukają bitki niby wielcy bojówkarze i teksty ypu zyd czy cos takiego a mnie to wkurza bo nawet na derby nie można pójść spokojnie bo odrau zdrugiej strony sa jakieś niesnaski z guwniarzami nic nie wiedzacymi o hisotri klubu przykładodo a już nie wpominajac o tym ze sa wydziarania co niektózy mimimo tego że maja po 18 19 lat mnie to dziwi.. że zwykłych ludiztakich jak ja którzy chodza na Resovvie sie czepiają bo ponoć jest taka zasada przynajmniej tak mi powidizal jeden z kumpel kóry sie kiedys w to bawił że ludzi spoza bojówek sie nei tyka a tu ile razy jest niedajbóg tak że przy okazji wjazdu wzu na moje osiedle niewinne chłopaki dostja mucke za to ze siedzą tylko i pją piow czy to nie jest chore.
I wogóle stadoiny w naszym ieście nie sa przystosowane do rogrywania meczów tzw podwyższonego ryzyka