drukuj

Śmierdzący problem w Łące k. Rzeszowa

Kategorie: Tagi:
Fot. Krzysztof Kapica

Nawet w upalne dni mieszkańcy Łąki koło Rzeszowa nie otwierają okien i nie wychodzą na taras. Winą za to obarczają firmę produkującą podłoża do uprawy pieczarek.

- Właściciel powinien założyć filtry albo zamknąć zakład. Moja córka ma alergię, powinna dużo przebywać na powietrzu, a ciągle siedzi w domu. Nie chce wyjść na podwórko przez ten smród - żali się pani Dorota Kasiak, mieszkanka Łąki. – Proszę sobie wywiesić bieliznę na balkonie i spróbować rano ją ubrać. Przez noc tak przejdzie tym smrodem, że nadaje się tylko do prania - wtrąca jej mąż, Zbigniew.

Mieszkańcy twierdzą zgodnie, że nieprzyjemny zapach towarzyszy im od kilku lat. Śmierdzi i zimie i w lecie. – Nikt nie chce nikogo krzywdzić. Zapach utrudnia nam życie, ale w tej firmie pracują znajomi, sąsiedzi. A z pracą teraz tak ciężko - tłumaczy mieszkanka, która chce zachować anonimowość. Większość mieszkańców ma jednak dość milczenia. - Wiele razy zgłaszaliśmy problem a to do Sanepidu, a to do Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska. Mówią, że smrodu zmierzyć nie mogą - mówi pani Zdzisława. Kobieta mieszka z mężem i niepełnosprawnym synem. Do Łąki przeprowadzili się trzynaście lat temu ze Stalowej Woli. Szukali spokoju i świeżego powietrza. – Przez ten smród nie otwieramy okien, mnie coraz częściej boli głowa. Znajomi, którzy nas odwiedzili mówią, że współczują nam takiego sąsiedztwa - żali się pani Zdzisława.

Nie stać nas

Firma Res-fungis zatrudnia 28 pracowników. Zapach byłby mniej uciążliwy, gdyby przedsiębiorstwo miało założone specjalne filtry. Ale te kosztują kilka milionów złotych. – Powiem szczerze. Nas po prostu na to nie stać. Do produkcji podłoża wykorzystujemy naturalne składniki: obornik, wodę, słomę i gips. Żadnej chemii. Wiemy, że mieszkańcy skarżą się na nieprzyjemny zapach, ale mamy związane ręce - mówi Lucjan Murias, właściciel firmy.

Jan Trzebiński- naczelnik Wydziału Inspekcji WIOŚ przyznaje, że od kilku lat mieszkańcy skarżą się na nieprzyjemny zapach: – Stale kontrolujemy przedsiębiorstwo. Wszystko jest w normie. Oczywiście poza zapachem, a na to nie ma przepisu. Ale ma pewien pomysł. – Zorganizujmy spotkanie. WIOŚ, Sanepid, mieszkańcy, właściciel i starosta. Ten ostatni doradzi właścicielowi, gdzie może starać się o dofinansowanie na kupno filtrów.

- Jeśli będę mógł pomóc, zrobię to - obiecał nam Józef Jodłowski, starosta rzeszowski. –Porozmawiam z moimi pracownikami. Zrobimy monitoring przedsiębiorstwa, porozmawiamy z jego właścicielem. Chętne doradzę mu, gdzie może szukać pieniędzy na potrzebne filtry.

Zdjęcia

  • Fot. Krzysztof Kapica

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
stanseba
stanseba śr., 2010-09-08 08:37

Jak dobrze zawieje, to i w

Jak dobrze zawieje, to i w Trzebownisku nie da sie wytrzymac. Swoja

droga, to ciekawy jestem czy wlasciciel tej firmy mieszka w Łące i wacha ten smrod?