Gdy ratuszowy zegar wybił godz. 15, organizatorzy nerwowo wysłuchiwali kurantów. - Jest nas na razie ledwo 20 osób, to za mało - mówił Paweł Szpytma, ale liczba ta szybko uległa zmianie. - Akcja przebiegła pomyślnie wbrew naszym obawom, które wywołały złe warunki atmosferycze. Start był planowany na 15.00 jednak nim zebrali się wszyscy uczestnicy minęło kilkanaście minut. W końcu przed ratuszem pojawiło się ok. 50 osób.
Wielkie serce
Pomysł na "Żywe serce" narodził się w głowie Pawła późnym wieczorem w czwartek. - Jak na dwa dni organizacji jesteśmy zadowoleni z liczby uczestników. Wiemy także, że ludzi miało być więcej jednak przeszkodą stała się pogoda. - mówi Patryk Wilk. Na rynku wielkie serce utworzyły 52 osoby. - To pierwszy flash mob w którym biorę udział, ale na pewno nie ostatni bo bardzo mi się spodobało. - zapewnia Dawid Lachcik, tegoroczny maturzysta.
- Jednym z większych sukcesów jest fakt, że udało nam się zdobyć ratusz... tzn. balkon ratusza z którego został nagrany przebieg całej akcji. Jesteśmy wdzięczni za pomoc przy jego udostępnieniu wiceprezydentowi Rzeszowa, panu Stanisławowi Sience - dziękują organizatorzy - Musieliśmy tylko go sobie odsnieżyć (śmiech), pomógł nam w tym Michał Strączek, zaprojektował też plakat akcji - dodaje Szpytma.
Słodkie serce
Idąc na flash mob przez ul. 3 Maja nie sposób było nie dostać walentynki w postaci piernikowego serca. Taką słodką niespodziankę dla rzeszowian przygotowała cukiernia Bulanda. - Mogli przyjść z tymi piernikami na rynek, nie marznęliby długo na ulicy - żartują uczestnicy "Żywego serca".
Ciąg dalszy nastąpi
Patryk i Paweł zapowiadają, że to dopiero początek flash mobu w Rzeszowie. - Aktualnie pracujemy nad pewnym projektem związanym z tego typu przedsięwzięciami. Jedyne co na razie możemy zdradzić to nazwa projektu: Street Mob Lab. Pierwszymi osobami, które dowiedzą się o naszych dalszych planach będą uczestnicy akcji "Żywe Serce".

GG: 1829301
