Żałuję, że przeprowadziłem się do Rzeszowa
Rzeszów znałem od dawna, jednakże nie mieszkałem tutaj, więc wierzyłem w te wszystkie brednie jakie były propagowane o wysokiej jakości życia, bezpieczeństwie, czystości i etc.
Propaganda była skuteczna ponieważ po kilku latach mieszkania w Krakowie nakłoniłem żonę do przenosin do Rzeszowa. Jakież było moje zdziwienie, gdy wprowadziłem się do mieszkania na osiedlu Baranówka. Wydawałoby się, że od Krakowa nie jest Rzeszów aż tak oddalony, jednakże przeżyłem szok kulturowy.
Demolują i niszczą
Na klatce schodowej, czego nie doświadczyłem wcześniej, co jakiś czas zbierały się grupy młodzieży paląc, pijąc i demolując windy, gabloty, drzwi, klamki od okien. Zdziwiło mnie, że jest przyzwolenie innych lokatorów, brak reakcji na te akty wandalizmu. Jednakże szybko się okazało, że wszyscy lokatorzy boją się zwrócić uwagę wyrostkom, ponieważ mogą się zemścić. Najlepsze było to, że jak pytałem tych co mieszkają dłużej, to odpowiadali, że teraz się tak porobiło, co było nieprawdą. W związku z tym, blok, otoczenie wygląda jak slumsy w krajach Trzeciego Świata.
Przez okna są wywalane wszelkie niepotrzebne rzeczy, a plac zabaw jest jednym wielkim wysypiskiem. W bloku za to są powyrywane klamki, pocięte i zniszczone drzwi wejściowe. Piwnica już była dwa razy okradziona (teraz wiem, dlaczego sprzedająca bardzo szybko chciała sprzedać mieszkanie i dziwiła się, że pytam się o klucze od piwnicy) i w zasadzie nic tam nie należy trzymać. Generalnie jest tak, że człowiek nie ma komfortu nawet we własnym mieszkaniu, bo albo zostanie zadymiony z korytarza, albo słyszy się za okien niecenzuralne okrzyki dresiarzy i meneli urządzających libację na placu zabaw.
Strach wyjść na spacer
Rok temu przyjechała siostra żony w odwiedziny. Sobota, tuż po osiemnastej, siostry postanowiły pójść razem na spacer, przy mojej sugestii, że to chyba nie jest najlepszy pomysł, bo o tej porze, dresiarze i menele wypełzają na okoliczne place zabaw i przed klatki. Okazało się, że niestety miałem rację, bo po 15 minutach wróciły do domu. Przyszły bo się zwyczajnie przestraszyły, przy garażach na ul. Mikołajczyka odbywały się libacje, na placu zabaw byłą bijatyka, a przy drodze do Shella na Krakowskiej znowu ktoś się bił. Przy samej Krakowskiej bały się spacerować, bo za ekranami, gdyby je ktoś napadł, trudno byłoby wezwać pomoc. Z jednej strony okazało się, że mam rację, a z drugiej strony było mi wstyd, że rodzinę ściągnąłem do slumsów.
Nawet w Krakowie nie jest tak źle...
Tak się składa, że blok w którym mieszkam znajduje się na samym końcu ulicy i jadąc do domu widzę, szczególnie latem wszystkie patologie, które wylegają przed klatkę i piją alkohol opiekując się przy tym niejednokrotnie małymi dziećmi. Może jestem nadwrażliwy, ale w naszej cywilizacji jest policja czy straż miejska, która do takich rzeczy nie dopuszcza i interweniuje.
W Rzeszowie jest to powszechne, a w Krakowie takich scen nie widziałem nawet przy blokach socjalnych na ul Wolskiej nie wspominając, że jest tam czyściej i bezpieczniej. Nie miałem obaw chodzić tamtędy do nocnej apteki, a tutaj na Mikołajczyka boję się wyjść z domu po zmroku.
Czekałem na ten moment, kiedy ktoś napisze, że ,,król jest nagi", że Rzeszów nie jest wcale taki przyjazny i bezpieczny. I wreszcie się doczekałem, że temat został podjęty przez jedną z gazet.
Może ktoś pomyśli, że oto krakusowi się nie podoba i będzie się tutaj wywyższał i narzekał, twierdząc, że jest w Rzeszowie gorzej. Niestety tak nie jest, ponieważ również wiele wad ma Kraków, ale w moim odczuciu, jest tam zdecydowanie bezpieczniej, a nikt nie robi propagandy i nie powtarza wkoło, jaki to ten Kraków jest bezpieczny i wspaniały. A mieszkałem tam na Bieżanowie, Kozłówku które są przeciętnymi osiedlami.
Nie czuję się bezpieczenie w domu
W Rzeszowie nie czuję się bezpiecznie w domu, bo mogą zadymić mieszkanie i trudno jest cokolwiek z tym zrobić. W bloku też doszło kilkakrotnie do kradzieży, a ja jak wracam z kilkudniowego pobytu poza domem to zawsze mam obawę, czy mieszkanie nie będzie podpalone i okradzione. Nie czuje się też bezpieczny na osiedlu, ponieważ wokół pleni się patologia.
I niestety, co w moim przekonaniu jest powodem tej patologii, nie widzę skutecznej walki z tym procederem. A uwierzcie mi, że w Krakowie nie znałem nikogo, a tutaj znam wszystkie instytucje i osoby nimi kierujące, od których zależy moje bezpieczeństwo. Znam MZBM, dzielnicowego, numer do Straży Miejskiej, dlatego, że chciałem coś zmienić i się bronić.
Bloki są w zarządzie MZBM. Kilka pism do prezesa wysłałem, jednakże niewiele zrobiono aby zwiększyć bezpieczeństwo lokatorom którzy płacą podatki i czynsze.
Jak to zmienić?
Po pierwsze, powinno się eksmitować lokatorów z mieszkań komunalnych i obciążać wszelkimi kosztami za niszczone mienie. W przeciwnym wypadku, a ci z komunalnych są głownie sprawcami aktów wandalizmu, agresji i przemocy, podatnicy przy przyzwoleniu władz miasta hodują patologię. Powiem, że obecne działania sprawiają, że MZBM poprzez swoją politykę utrudnia życie normalnym obywatelom. Kiedy prosiliśmy o założenie monitoringu w tym rejonie, to do tej pory nic nie zrobiono. Dziwi mnie, że w Rzeszowie, normalni mieszkańcy są łączeni z wysoce zdemoralizowanymi jednostkami i ponoszą jeszcze koszty utrzymania ich.
Druga sprawa, stróże prawa w tym mieście się dziwnie zachowują. Kiedy dzwoniłem z prośbą o interwencję, gdyż zaczepieni byli pod blokiem przechodnie przez pijanych wyrostków, wtedy w słuchawce usłyszałem, że mam podać dane (podałem te dane, choć nie jest to konieczne) i ewentualnie zostanę skonfrontowany z bandytami, gdyż policja musi mieć świadków. Po tamtej rozmowie już mam mniejszą ochotę na włączenie w telefonie numeru 997 gdyż obawiam się, że to ja będę miał kłopoty a nie przestępcy.
Analogicznie jest ze Strażą Miejską, która jest aktywna w wystawianiu mandatów pod Galerią Nowy Świat, a jak prosi się o interwencję, to wtedy twierdzą, że sprawy trzeba zgłosić na policję.
Kończąc uważam, że władze miasta powinny mówić prawdę o skali i zagrożeniach jakie są w tym mieście, a ja za jakiś czas się stąd wyprowadzę jak dokończę obecne projekty. Mam nadzieję, że mi się nic nie stanie ani rodzinie do tego czasu. Jednakże Rzeszów będę wspominał poprzez pryzmat slumsów na Baranówce i dziwnej polityce MZBM, która przyczynia się do powstawania patologii.













![Mistrzowie są w Rzeszowie! Resovia na Rynku [FOTO] Mistrzowie są w Rzeszowie! Resovia na Rynku [FOTO]](http://www.mmrzeszow.pl/sites/igc3/files/imagecache/135x100/images/wwwmmrzeszowpl/5bd0122e-56ff-11e1-ae99-00163e545f06/dsc_0137_0.jpg?m2x5tz)













Kontakt:
Nie można
Nie można generalizować...aczkolwiek szkoda że ktoś polecił Ci akurat Baranówkę..bo ja np mieszkając w Rzeszowie od zawsze i mają na Baranówce babcię nigdy bym nie wybrała tego osiedla na miejsce zamieszkania ...
Powiem, krótko: Nie oceniaj
Powiem, krótko: Nie oceniaj całego miasta po jednym osiedlu. Mogłeś wybrać inne osiedle to byś spał spokojniej. Bez przesady cały Rzeszów nie jest taki. Po prostu źle trafiłeś.
dzib11 jeżeli kupiłeś
tam mieszkanie to sprzedaj je i wynajmij coś na Projektancie, zapłacisz około 1,5 tyś za wynajem ale będziesz mógł bez strachu o 2 w nocy wyjść na spacer i nikt cię palcem nie tknie, masz całodobowy monitoring i żadnego menela czy dresa. Sam tu mieszkam i sobie cenie.
Wybrałeś chyba najgorsze
Wybrałeś chyba najgorsze osiedle w Rzeszowie. Każde inne bylo by lepsze i czułbyś sie bezpieczniej. Chyba 15 lat przemieszkałem na Nowym Mieście i nie bałem się chodzić nocą. A na Baranówkę to aż strach było iść.
Mogłeś wybrać jakieś nowowybudowane gdzie jestem pewien, że jest bezpiecznie ;)
mieszkając na Baranówce nie
mieszkając na Baranówce nie spodziewaj się niczego innego ;]
gratulacje za wybór osiedla
Baranówka !!!
nigdy nie słynęła z dobrej opinii, tym bardziej mieszkałem przez 20 lat na sąsiednim osiedlu Krakowska Płd. i znam Baranówkę dosyć dobrze gdyż kończyłem tam szkoły. Jednym słowem : nie mogłeś gorzej trafić :).
Dlatego podsumowując
Dlatego podsumowując wszystkie opinie wyżej nie szkaluj i oczerniaj miasta tylko miej do siebie pretensje że nie rozeznałeś się w osiedlach i trafiłeś gdzie trafiłeś. Gwarantuję Ci że jakbyś trafił na inne osiedle to słowa byś tutaj nie napisał złego.
Artykuł według mnie lekko
Artykuł według mnie lekko przesadzony. Nie wiem jak na Baranówce, ale kilka lat mieszkałem na Nowym Mieście i dla mnie Rzeszów jest bardzo bezpiecznym miastem. Jako, że nie jestem rzeszowianiniem, a osobą napływową, było dla mnie szokiem, że w Polsce możę być na tak dużym osiedlu, jak Nowe Miasto, bezpiecznie i spokojnie. Pozostawienie w aucie radia CD i laptopa, nie kończyło sie wybiotą szybą i brakiem w/w sprzętu, co we Wrocławiu, skąd jestem, było by rzeczą normalna.
Proponuje koledze przeprowadzke do Wrocławia na osiedla Kozanów lub Nowy Dwór i konfrotacje tych osiedli do Baranówki. Gwarantuje, że Baranówka przy tych osiedlach wypada na oaze spokoju.
Dla mnie Rzeszów jest naprawde bezpiecznym, spokojnym i czystym miastem.
Mieszkałem ponad 20 lat na
Mieszkałem ponad 20 lat na BIV, z racji tego że znałem większośc tam mieszkających choćby z twarzy zawsze czułem się bezpiecznie, "przyjezdni" mieli już różne odczucia, bywało też z nimi różnie, kto miałpecha później omijał osiedle.Teraz jest już lepiej bo patlogie albo wymarły albo grandzą zagranicą. B III jest chyba jeszcze gorszym osiedlem jak BIV i też bym tam nie zakupił mieszkania, choć dużo się naoglądałem ciekawych zjawisk mieszkając sporo lat na BIV. Teraz przebywam na NM i zależy na jaką ulicę się trafi, jedna jest oazą spokoju a pod innym mrówkowcem zawsze coś się dzieje. Z każdym osiedlem będzie podobnie, tylko że na baranówkach niestety przeważa w jedną stronę :)
trzeba było wybrać inne osiedle :D pozdro
Najgorszy wybór z możliwych.
Baranówka była niegdyś klasyfikowana jako 3 najniebezpieczniejsze osiedle w Polsce, więc się nie dziw. Każde inne osiedle to już "inna bajka" - im dalej od Baranówki tym lepiej.. Jeśli zależy Ci na bezpieczeństwie najlepiej przeprowadź się na prawy brzeg miasta. Ewentualnie wcześniej wspominane - Projektant albo Staromieście. Jest tyle osiedli, a Ty akurat trafiłeś na najgorsze. Nie skreślaj miasta na podstawie kilku bloków.
Pracowałem w Krakowie 2 miesiące
Witam
Pracowałem w Krakowie 1 miesiące spaliśmy w hotelu gdzieś na Wzgórzach Krzesławickich, czasami odwiedzaliśmy osiedlowy sklep. Godzina 6:30 pod sklepem grupa 5-8 osób pijąca tanie wina, paląca papierosy i zaczepiająca klientów ( o stylu wypowiedzi już nie będę pisał), wieczorem czasami baliśmy się iść jak ich było z 15 a to wszystko pod okiem policyjnej kamery. Posterunek policji mieścił się 20m za rogiem - może oni też się bali. Do sklepu mieliśmy blisko natomiast znacznie częściej jeździliśmy do oddalonego kilka kilometrów centrum handlowego. Ja dziękuje za taki osiedle.
Typowy malkontent-nieudacznik
Typowy malkontent-nieudacznik maskujący swoje niepowodzenia zwalaniem winy na wszystkich i wszystko wokół. Po samym słownictwie widać umyślne koloryzowanie zeby jak najbardziej wyolbrzymić problem.
Nie wiem czy zauważyłeś ale
@cyclophosphamid:Nie wiem czy zauważyłeś ale wszyscy się mniej lub bardziej zgadzają z jego opinią.
Nie wiem czy zauwazyles ile
Nie wiem czy zauwazyles ile osob wypowiadajacych sie rzeczywiscie tam mieszka.
Autor rzeczywiście wybrał
Autor rzeczywiście wybrał najgorsze z mozliwych osiedli i do tego najgorszy jego fragment. Dziwne, że taki zapobiegliwy i zorientowany nie sprawdził tego wcześniej. Mieszkał w KRakowie na "przeciętnym" osiedlu, ale trafil na nieprzeciętne na własne życzenie.
od autora
po pierwsze, Rzeszów uchodzi jako bezpieczne miasto, nikt nie mówi, że Baranówka jest poza miastem lub jest to radykalnie odmienna dzielnica
po drugie, miałem niby pewne biuro pośrednictwa InplusLipiński, które nic nie zrobiło poza skasowaniem odpowiedniej prowizji, właściciel biura wiedział, że szukam spokojnego miejsca bez specjalnych atrakcji, mimo to bez szemrania zaoferował to mieszkanie, a chyba dysponuje lepszą widzą co się tu dzieje
dołączę też odpowiednie zdjęcia, może uwierzycie jak to wygląda innowacja patologii na Baranowce
po trzecie, chodziło o szybką przeprowadzkę i nie miałem technicznych możliwości sprawdzenia tego osiedla, pytałem znajomego, z ofiar katynia czy z krakowskiej, twierdzili, że jest ok, zresztą kogo nie zapytam z Baranówki, zawsze powie, że jest ok
po czwarte, transakcja była dopinana zimą, niestety wtedy patologia jest schowana, latem, gdybym zobaczył to co obecnie, nigdy bym się nie zdecydował
po piąte, wiem, że moja wina, zaufałem nieodpowednim ludziom i zrobiłem pochopnie pod presją warunków zewnętrznych, jednakże chciałbym innych przestrzec przed tym, aby nie dali się wpuścić w kanał
do autora
@dzib11:Wtopiłeś kolego i to równo, jak można powierzyć taką sprawę jakiejś podrzędnej "agencji nieruchomości". Człowiek uczy się na błędach, następnym razie będziesz patrzył na ręce "fachowcom"...
Poza tym, nawet jak nie miałeś czasu jeździć, patrzeć i analizować, to mogłeś zrobić jedno - sprawdzić na jakichś portalach, jak kształtują się ceny mieszkań w Rzeszowie. Na Baranówce są najtańsze - to chyba o czymś świadczy? Zaoszczędziłeś, i efekt masz taki jak widać...
Nie ma co się łamać, sprzedaj, może kupi ktoś kto naprawdę chce zamieszkać jak najtaniej i pogodzi się z "okolicznościami".
Ze swej strony polecam osiedle Kmity ;) Co prawda wielka płyta, ale ma to swoje zalety... ;)
Żenujące, nieprawdaż ?
Po pierwsze, @yerry: jak się wypisuje takie treści, to pasowałoby podać źródło informacji, bo zalatuje mi to bujdą na resorach.
Po drugie, Baranówek jest kilka, i nie można generalizować że wszystkie są takie same, (akurat tak się składa, że autor trafił /moim skromnym zdaniem/ na najgorszą część - Trójkę).
Po trzecie, tak jak inni już wspomnieli, uważam że tak poważną inwestycję jak kupno mieszkania i to w zupełnie nowym miejscu (mieście) należy prześwietlić ze wszystkich możliwych stron, i poświęcić na to maksymalną ilość czasu - w końcu wybiera się lokum dla swej rodziny na długie lata....
Dlatego działanie autora uważam za skrajnie nieodpowiedzialne, a tłumaczenie/zasłanianie się różnymi wymówkami jest po prostu śmieszne przy podejmowaniu tak ważnej decyzji.
Żale wylewane na forum publicznym dopełniają li tylko wizerunek autora.
No cóż - nic dodać nic ująć. Każdy po przeczytaniu tego lamentu i komentarzach innych oraz autora niech sobie sam wyrobi zdanie kto tu jest winny,
czy miasto czy też autor.
Z tą paniką to lekka przesada
26lat mieszkałem na Pobitnym, później 10lat na Baranówce IV, a obecnie od 2 lat na Tysiąclecia i jakoś nie zauważyłem specjalnych zagrożeń. Małe incydenty zdarzają się wszędzie. Swego czasu dużo przebywałem w Krakowie i znam Krakowiaków, którzy jak ognia unikali takich osiedli jak np. Prądnik Biały, Zabłocie czy Mistrzejowice. A tam naprawdę nie było tak strasznie. Nigdy nikt mnie tam nie zaczepiał, a miejscowi z innych osiedli panicznie się bali. Baranówka naprawdę nie jest taka straszna, chyba że ktoś boi się własnego cienia.
Zdjęcie nad artykułem to nie Baranówka
Może się mylę, ale mi to wygląda na plac zabaw między blokami na ul. Konopnickiej. W tle blok Marszałkowska 15. (os. Tysiąclecia)
Być może
@vito:To nie zdjęcie Autora, a jedynie stockowa ilustracja blokowiska wrzucona przez redakcję :)
Ah ta słynna Baranówka...
Sam żadnej agresji tam nie doświadczyłem, ale nie ma co się dziwić, bo nie bywam na tym osiedlu prawie w ogóle i nie głębiej niż na WSIiZie, w parku Sybiraków lub przy wieży telewizyjnej. Nawet nie jestem pewien czy te tereny można nazwać właściwą Baranówką.
Tak czy inaczej, ta dzielnica obrasta legendą. Od zawsze słyszałem, że jest tam niebezpiecznie, że idąc chodnikiem trzeba się liczyć, iż można dostać za nic po gębie lub zostać okradzionym. Ten stereotyp potwierdza się co jakiś czas, bo albo czytam w lokalnej prasie o płonących pod blokiem samochodach albo kumpel mi mówi, że tą śliwę pod okiem zarobił jak był tylko wyrzucić śmieci i nie miał przy sobie ognia.
Na pewno nie jest tak na każdym blokowisku. Mieszkałem długo na Nowym Mieście. Nie zostałem tam napadnięty i nie boję się tamtędy wracać z aparatem na szyi i słuchawkami w uszach. Jeśli chodzi o to, że Rzeszów jest najbezpieczniejszym miastem w Polsce. Jest w tym co najmniej ziarenko prawdy. Na pewno jesteśmy bardziej stolicą bezpieczeństwa, niż stolicą innowacji.
P. S. "za ekranami, gdyby je ktoś napadł, trudno byłoby wezwać pomoc" - no właśnie, ekrany nie dość, że kroją miejską przestrzeń to jeszcze prowokują patologie społeczne. Stop ekranom w mieście.
Żałuję, że przeprowadziłem się do Krakowa
Parafrazując:
"Zwiedziony mitologizmem i opinią o byłej stolicy Polski, będącej niemalże jednym, wielkim bezcennym zabytkiem, centrum kultury, miastem europejskim przez duże E, postanowiłem przeprowadzić się do Krakowa. Kupiłem mieszkanie w Nowej Hucie (...) Jakiż był mój szok i zdziwienie (...) Strach przed wyjściem z domu (...) Burdy, pijaństwo, rozboje (...) Niszczą (...)
Itd. itp."
stary podział? nowy podział?
no właśnie, po pierwsze obecnie Baranówka jest to dawne osiedle Baranówka IV. Ulica Mikołajczyka to dawna "trójka" ale teraz jest to osiedle Andersa! co ciekawe z najdłuższym blokiem mieszkalnym w Rzeszowie. Więc prosimy podawać informacje precyzyjniej.
Kraków? chyba lepiej nie komentować poziomu bezpieczeństwa w smoczym mieście.
Jeszcze jedno. Prosty rachunek. Im większe społeczeństwo tym większe prawdopodobieństwo że znajdą się wandale, żule...
Baranowka najgorsza dzielnica/osiedle Rzeszowa
kto Ci polecił tą dzielnice, to jest najgorsza dzielnica tego miasta, mieszkałem tam kilka lat, potem na Krakowskiej Południe i chwile w okolicach Hetmańskiej, teraz mieszkam na os. Tysciaclecia. Na Baranówce było hardkorowo, nie polecam tej cześci Rzeszowa, zresztą mieszkania tam są najtańsze, a w wieżowcach szczególnie.
do dareckipodkarpacie
Nie ma dzielnic w Rzeszowie.
Home, swet home
Baranówka to idealne miejsce do mieszkania, ale najwidoczniej nie dla takich ludzi jak autor tego tekstu. Widać, że pan chciałby uzdrowić moje osiedle, ale nie zauważył, że to on tam nie pasuje. Poza tym jak ktoś się wprowadza na Mikołajczyka 1, to trzeba się pogodzić z pewnymi niedogodnościami ;)
W Rzeszowie jest różnie
Mieszkałem kilkanaście lat na oś. Mieszka I i było bezpiecznie i spokojnie. Dopiero gdy przeprowadziłem się na Krakowską Południe zaczęło się.... Nie zdawałem sobie sprawy że znajdę się jakby w innym mieście, niczym w slumsach.... Najgorsze w okolicy osiedla są ekrany koło Reala. Tam jest prawdziwy hardcore ale blisko są bloki socjalne... Sam nieopatrznie tam wszedłem idąc rano do pracy i skończyło się ciężkim pobiciem, po którym leczyłem się 3 miesiące. To był szok dla, mnie, rodziny , znajomych. Dopiero wtedy dowiedziałem się jak niebezpiecznie jest w tamtych okolicach. I nie trzeba nawet chodzić po nocy po ulicach żeby zostać napadniętym. Najgorsze są chyba ranne napady na idących do pracy i na parkingach. Nawet strach tutaj chodzić na basen bo młodzi naćpani gówniarze obstawiają teren i niejeden został pobity. Nocne wycia pijanej młodzieży są częste i po zmroku nie wychodzi się tu na ulice. Mam dość tego osiedla ale na Baranówce jest pewnie gorzej, bo tam jest z kolei dużo włamań do piwnic. Facet który napisał artykuł wybrał więc jak najgorzej. Kto chce normalnie żyć w Rzeszowie musi wyemigrować na prawy brzeg Wisłoka.
Baranówka
Świetny wybór, gratuluję. Jakby nie było innych osiedli w Rzeszowie...
Ocena Rzeszowa przez pryzmat Baranówki - BŁĄD.
Witosa Wzgórza Staroniwskie pozdrawiają. :)
Ciekawe podejście....
Czytając komentarze, coraz bardziej jestem zdziwiony ich treścią. Komentarze w stylu: " sam sobie wybrałeś osiedle, czy inne mówiące o super bezpiecznym Rzeszowie... Ehhh.... Zastanawiam się jak można nie zauważać podobnych sytuacji w całym mieście. Chyba nie jest nikomu obce, spotkanie się z pijącą, agresywnie zachowującą się "młodzieżą", łysymi kibolami, czy tzw. "dresami". Rozbite szyby, pourywane lusterka w samochodach czy poprzebijane opony, nie są obce w tym mieście. Jak rozmawiam ze znajomymi jest to na porządku dziennym... Sam nawet doświadczyłem zaczepek i gróźb pod adresem własnym czy sąsiadów, bo źle ktoś zaparkował, bo nie powinien się patrzeć w ich stronę czy inne niedorzeczności. Jak zgłosiliśmy to na Policje, usłyszeliśmy tekst:"...aby można było interweniować musi się coś stać..." aż brak słów.... Dla mnie też Rzeszów jest mało bezpieczny, za byle co można zostać pobitym, nie tylko na osiedlu, wystarczy przejść się weekendowym wieczorem po rynku i popatrzeć co się dzieje dookoła. Ale patrząc na Wasze komentarza to przy takim podejściu, sytuacja nie zmieni na lepsze...
Ja bym na Twoim miejscu nigdy
Ja bym na Twoim miejscu nigdy nie przeprowadzał się z Krakowa do Rzeszowa. No ale skoro już tak się stało, to niestety fatalnym rozwiązaniem było zamieszkać na Baranówce. Najgorsza dzielnica w mieście. Ale na pewno w każdym mieście są lepsze i gorsze osiedla. Popieram zdanie innych, że nie powinno się oceniać miasta na podstawie jednej dzielnicy, tak jak tutaj ma to miejsce. Jest wiele osiedli bardzo porządnych, ale jak ponownie powtórzę, jak i w każdym innym mieście. Moim zdaniem Rzeszów nie wiele się różni od innych miast - może trochę w pewnych kwestiach, ale podobnie do Krakowa, Warszawy, Gdańska ma swoje słabe strony. My Rzeszowianie jesteśmy w pełni tego świadomi.
Polecam zmianę osiedla. Jestem przekonany, że w Krakowie są o wiele gorsze części miasta.
Nowinki z "bezpiecznego" Krakowa
http://polskalokalna.pl/wiadomosci/malopolskie/krakow/news/makabryczna-z...
Nowa Huta - to Kraków, Baranówka - to Rzeszów. Skoro autor uważa, że Rzeszów jest be, bo sam się boi mieszkać na Mikołajczyka, to co dobrego powie o Krakowie. Weź to szanowny autorze (dzib11) pod rozwagę.
My też bardzo żałujemy
Jakież było moje zdziwienie gdy przeczytałem tekst autora i jego późniejszy komentarz. Obraża miasto i jego mieszkańców dlatego postanowiłem skreśli kilka słów w odpowiedzi. Aby nie być posadzonym o bezpodstawny atak starałem się trzymać faktów stąd częste cytaty.
„Rzeszów znałem od dawna, jednakże nie mieszkałem tutaj, więc wierzyłem w te wszystkie brednie jakie były propagowane o wysokiej jakości życia, bezpieczeństwie, czystości i etc.”
„Rzeszów uchodzi jako bezpieczne miasto, nikt nie mówi, że Baranówka jest poza miastem lub jest to radykalnie odmienna dzielnica”
My wszyscy Rzeszowianie a w szczególności ci oszuści znajomi autora z którymi rozmawiał – bo on Rzeszów znał ale nie mieszkał - bardzo długo utwierdzali go w jakże fałszywym przekonaniu że nasze miasto jest dobrym miejscem do życia. Była to perfekcyjnie zorganizowana, długotrwała zakrojona na szeroką skalę akcja dezinformacyjna !
Potem pojawił się ten bydlak z biura nieruchomości co to wziął pieniądze i nic nie zrobił a jeszcze na dodatek POLECAŁ to konkretne mieszkanie. Pewnie był w zowie z tym co zapewniał Autor pisze: „paląc, pijąc i demolując windy, gabloty, drzwi, klamki od okien.” „blok, otoczenie wygląda jak slumsy w krajach Trzeciego Świata.” Zapewne ten znajomy chcąc zarobi na sprzedaży mieszkania wcześniej odmalował klatki wymienił klamki, windę i gabloty, posprzątał w koło budynku zmówił się z szalejącą wokół patologią żeby chwilowo nie wychodziła z mieszkań i wszystko to po to żeby naszego biednego autora oszukać. Żeby nieszczęśnik nie mógł zorientować się gdzie idzie mieszkać jak oglądał mieszkanie. A i jeszcze śnieg w zimie zamówił żeby patologia była schowana (swoja droga to jest najlepsze jak przeczytałem spadłem z krzesła hahahah).
„chodziło o szybką przeprowadzkę i nie miałem technicznych możliwości sprawdzenia tego osiedla, pytałem znajomego, z ofiar katynia czy z krakowskiej, twierdzili, że jest ok, zresztą kogo nie zapytam z Baranówki, zawsze powie, że jest ok.” – Wszyscy mówia że jest ok. a Pan autor wie przecież ze nie jest ok. – ZMOWA w której biorą udział nawet ci co z nim w bloku mieszkają ale on wie że to nieprawda
Do spisku przeciwko autorowi przyłączył się również MZBM, Policja, Straż Miejska oraz władze które nie mówią prawdy o „skali i zagrożeniach jakie są w tym mieście”.
Jak by nie patrzeć wszyscy sprzysięgli się żeby zrobić na złość a ja sobie tak myslę że każde miasto na całym świecie ma lepsze i gorsze dzielnice. W każdym mięście z tego względu są mieszkania droższe i tańsze. W każdym mieście znajdzie się ktoś kto nie dogaduje się z sąsiadami. W każdym mięście znajdzie się ktoś, kto swoje błędy będzie zwalał na innych. W każdym mieście znajdzie się ktoś, kogo nie stać na mieszkanie w lepszej dzielnicy, choć uważa ze zasługuje na wszystko, co najlepsze. W każdym mięście znajdzie się jakiś autor ……
Za mój komentarz niech posłuży ten link :
http://www.youtube.com/watch?v=JsTvrSvqmBk
od autora
można rzec, że w każdym mieście jest MN czyli Mierne Nieruchomości
Była zima i był śnieg
Zatem element balował na klatkach i w piwnicach. Jak zatem autor nie mógł tego nie zauważyć??
Osiedla Rzeszów - kontra Kraków
Osiedla Rzeszów - kontra Kraków
Hej
Zarówno w Krakowie jak i w Rzeszowie są osiedla, które warte są naszej uwagi, a i takie które budzą strach i mają złą opinię. Pewnie tak jest w każdym mieście w Polsce.
Ja urodziłam się i mieszkałam przez wiele lat w Rzeszowie, więc jakoś zawsze będę mówiła dobrze z dozą radości w sercu o tym mieście. I jak kilkoro przedmówców mieszkałam na Baranówce i rzeczywiście różnie bywało i różnie się działo, ale po wieczornych zajęciach wracałam do domu i nikt mi " nie groził". Bardzo dobrze wspominam to miasto, ale losy mnie zawiodły na zachód, czasem tak bywa miłość, praca....
No i ja jestem w przeciwnej sytuacji -ja z Rzeszowa do Krakowa- do osoby piszącej artykuł, choć nie do końca. Bo jestem zadowolona. I to nie chodzi tylko o tzw "miłość" ale i miejsce mojego mieszkanka. Pomijając przyczyny mojej przeprowadzki teraz czuję się bezpiecznie na zamkniętym, monitorowanym osiedlu i to już nie chodzi o jakieś luksusy, po prostu staje się to standardem - bezpieczeństwo. Nie martwię się gdy dzieci swobodnie biegają po osiedlu, na placu zabaw, czy boisku pod moim, czy męża okiem no i okiem kamer. Niejeden z nas rodziców w swoim życiu oddaje wszystko za bezpieczeństwo naszych pociech. Więc.....
A tak swoją drogą jakby się ktoś przeprowadzał z ukochanego Rzeszowa do miasta Kraka to zapraszam do bycia naszym sąsiadem. Do zobaczenia na osiedlu, a tu link http://www.fajnydom.pl/?p0=9&p1=15