drukuj

Taki budynek stanie w centrum Rzeszowa?

Zdjęcie Previous 2 z 3 Następne
Taki budynek stanie w centrum Rzeszowa? autor: MWM Architekci Zdjęcie pochodzi z: Taki budynek stanie w centrum Rzeszowa? Co o nim myślicie? Zobacz wszystkie zdjęcia oznaczone tagiem: inwestycje w Rzeszowie
  • Taki budynek stanie w centrum Rzeszowa?
  • Taki budynek stanie w centrum Rzeszowa?
  • Taki budynek stanie w centrum Rzeszowa?
redakcja
Autor:redakcja

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
Anika Skalska
Anika Skalska pon., 2012-06-25 16:32

robi wrażenie! ciekawe tylko,

robi wrażenie! ciekawe tylko, co na to zwolennicy śródmiejskich kamieniczek?

Piotr Wrotny
Piotr Wrotny pon., 2012-06-25 19:01

Świetny projekt!

Liczę, że w końcu doczekamy się realizacji jakiegoś budynku wg projektu MWM, bo okrągłej kładki nie liczę :)

Piotr Wrotny
Piotr Wrotny pon., 2012-06-25 19:16

Zapomniałem o City Center :)

@Piotr Wrotny:

To już powstaje, też dobry projekt, ale jest wiele innych, których realizacji się niestety raczej nie doczekamy...

Katarzyna Mularz
Katarzyna Mularz pon., 2012-06-25 19:19

Między projektem, a

@Piotr Wrotny:

Między projektem, a wykonaniem.... Sam wiesz jak z MH się "porobiło" w ostatnich tygodniach przed otwarciem.

Marcin Pilawa
Marcin Pilawa pon., 2012-06-25 21:15

A gdzie urbanistyka?

Projekt jest mocno niedopracowany urbanistycznie. Ładna architektura przykrywa brak obiecanego placu publicznego - pozostaje tylko pocięty uliczkami skwer z naziemnymi miejscami parkingowymi. Standardem w mieście jest zastawianie chodników przy wszelkich uliczkach. Czy tamten parking będzie można nazwać w ogóle skwerem? Obszerny komentarz wraz z inną propozycją można zobaczyć tutaj: http://inwestycje.rzeszow.pl/forum/viewtopic.php?p=87841#87841

Katarzyna Mularz
Katarzyna Mularz pon., 2012-06-25 21:56

Być może zostanie

@Marcin Pilawa:

Być może zostanie zorganizowana publiczna prezentacja projektu wraz z dyskusją i będziesz miał szansę na ewentualne przedstawienie obiekcji. Damy znać na MM, jeśli coś takiego miałoby się odbyć.

A co do samego komentarza, rozumiem że propozycją o której piszesz wyżej jest niebudowanie parkingu lub zbudowanie go z myślą o przyszłej przebudowie? Biorąc pod uwagę to, co powiedział architekt w tekście wyżej (pretekstem do budowy jest potrzeba parkingu), fakt iż buduje się to pod hotel, oraz przy jednoczesnych opieszałych próbach ograniczenia ruchu w centrum, nie bardzo widzę możliwość jakiejkolwiek przyszłej modernizacji. Hotel, jako właściciel działki, będzie chciał zagwarantować gościom dogodne miejsce postojowe, tym bardziej jeśli kiedyś dojdzie do wycofania większości ruchu z centrum. 

Pomysły i propozycje - okej, ale z realnym uwzględnieniem stanu prawnego, własności i realnego przeznaczenia danego budynku.

A nawiasem mówiąc, głęboko podzielam pogląd wyrażony na forum.inwestycje, że , co ja co, ale nazwa pawilonu bardzo pozytywnie zaskakuje ;)

Marcin Pilawa
Marcin Pilawa pon., 2012-06-25 22:13

Trzeba planować na przyszłość, a nie na dzisiaj

Jeśli parking dzisiaj musi powstać - ok., niech powstanie. Ale trzeba być szalonym, by nie widzieć, jakie są trendy światowe i co ważniejsze: dlaczego tak się dzieje. Kiedyś w gabinecie prezydenta miasta zasiądzie ktoś inny i wszystko może się zmienić. Być może nie będzie to miłośnik stalowych rumaków i ich smrodu w salonie swego miasta. Być może wybiorą go ludzie, którzy tylko szeptem dzisiaj mówią o prawdziwym mieście dla ludzi, o mieście, w którym można oddzielić ulice i ruch samochodowy od kulturalnego centrum miasta, gdzie życie toczy się w Śródmieściu na licznych deptakach, a nie w zaciszach domów, czy akademików, przed telewizorem.

Katarzyna Mularz
Katarzyna Mularz wt., 2012-06-26 07:35

świetnie, ale co ze świętym

@Marcin Pilawa:

świetnie, ale co ze świętym prawem własności?

Jestem zdecydowaną zwolenniczką całkowitego wyprowadzenia ruchu kołowego ze Śródmieścia.

Marcin Pilawa
Marcin Pilawa wt., 2012-06-26 09:35

Prawo własności jest nieruszalne

@Katarzyna Mularz:

Prawo własności jest święte i nikt nie zamierza tutaj łamać prawa. Koncepcja to uwzględnia. Jedyny punkt do rozmowy to ta mała kamieniczka przy ul. Dymnickiego. Inwestor może tak zaprojektować budynek, by dopasować go do kamienicy lub ją wyburzyć po tym jak ją wykupi (tak robi się najczęściej) lub weźmie właścicieli tej kamienicy do spółki (udziały proporcjonalne do wniesionych nakładów/gruntów/budynków - to jest najmniej prawdopodobne w tym przypadku).

Katarzyna Mularz
Katarzyna Mularz wt., 2012-06-26 13:20

Pisząc o prawie własności

@Marcin Pilawa:

Pisząc o prawie własności miałam na myśli Twoje zdanie "Kiedyś w gabinecie prezydenta miasta zasiądzie ktoś inny i wszystko może się zmienić. Być może nie będzie to miłośnik stalowych rumaków i ich smrodu w salonie swego miasta."

Prezydent prezydentem, ale takie i inne rzeczy budują prywatni inwestorzy

Marcin Pilawa
Marcin Pilawa wt., 2012-06-26 17:23

Prawo własności do ulic

@Katarzyna Mularz:

Prawo własności do większości ulic w mieście należy do jednostek podległych Urzędowi Miasta. I to "miasto" decyduje, na której ulicy będzie preferowany ruch samochodów, a na której ruch pieszych.
W żaden sposób nie kłóci się to z tym, że "takie i inne rzeczy budują prywatni inwestorzy". Jest jednak coś takiego jak strategia rozwoju miasta, studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania oraz poszczególne miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego. Dokumenty te nie ograniczają prawa własności, jednak wymuszają stosowanie przez inwestorów odpowiednich rozwiązań w swoich inwestycjach, np. ilość miejsc parkingowych jakie muszą oni zapewnić ;)

Katarzyna Mularz
Katarzyna Mularz wt., 2012-06-26 17:27

Wszak nie o ulice mi chodzi,

@Marcin Pilawa:

Wszak nie o ulice mi chodzi, a o to, że masz zastrzeżenia do projektu jako takiego. Jak w to ingerować?

Marcin Pilawa
Marcin Pilawa wt., 2012-06-26 20:09

Inwestycja w publicznej przestrzeni

@Katarzyna Mularz:

To nie mogę mieć zastrzeżeń? Można oceniać, ale tylko pozytywnie? ;) Projekt został poddany pod publiczną ocenę, więc wskazuję, co w nim mi się nie podoba.

Jak w to ingerować? Np. tak, jak życzą sobie tego autorzy projektu: dokonując publicznej oceny :) Liczę na to, że być może zastanowią się nad docelowym rozwiązaniem.

Ciężko zrozumieć mi do czego zmierzasz... Być może chodzi o to, że budynek ten realizuje prywatny inwestor i nie wolno go oceniać? Ależ wolno, gdyż ten budynek, a w szczególności jego elewacja i rozwiązania publicznie dostępne, staną się częścią przestrzeni publicznej. Miasto, a więc także wszyscy mieszkańcy, może wymusić konkretny wygląd budynku i jego usytuowanie np. poprzez zapisy w planie zagospodarowania przestrzennego. Każdy z nas może wnieść wniosek o uwzględnienie jego uwag do takiego planu. To jest bardzo namacalny sposób ingerowania w ten i każdy inny projekt.

Katarzyna Mularz
Katarzyna Mularz wt., 2012-06-26 20:17

Widzę, że ciężko ;) Trudno

@Marcin Pilawa:

Widzę, że ciężko ;) Trudno twierdzić, że nie można nam oceniać projektu, czy publicznie na jego temat dyskutować. Aż tak infantylna nie jest jestem :D

"Ale trzeba być szalonym, by nie widzieć, jakie są trendy światowe i co ważniejsze: dlaczego tak się dzieje. Kiedyś w gabinecie prezydenta miasta zasiądzie ktoś inny i wszystko może się zmienić. Być może nie będzie to miłośnik stalowych rumaków i ich smrodu w salonie swego miasta."

Nie do końca rozumiem, jaki związek z projektem budynku, który oceniasz ma fakt, że w ratuszu zasiada taki czy inny prezydent, biorąc pod uwagę to że budowę przeprowadzi prywatny inwestor-właściciel działki, który może wykonywać swoje prawo własności na różnorakie sposoby - m.in. budując parking podziemny, do którego - bez względu na późniejsze ustalenia co do ruchu w centrum - będzie miał prawo mieć dojazd.

Miasto, a więc wszyscy mieszkańcy, może wymusić konkretny wygląd budynku i jego usytuowanie np. poprzez zapisy w planie zagospodarowania przestrzennego

O mniej więcej taką odpowiedź mi chodziło co do ingerencji. Pytanie, jak to w praktyce wygląda w Rzeszowie i jak dalece można ingerować by jednocześnie nie narazić się np. na proces sądowy wytoczony przez inwestora? Tego nie wiem i się dopytuję :)

Marcin Pilawa
Marcin Pilawa wt., 2012-06-26 22:12

Prawo własności: tak. Prawo do budowania co mi się podoba: nie.

"Nie do końca rozumiem, jaki związek z projektem budynku, który oceniasz ma fakt, że w ratuszu zasiada taki czy inny prezydent [...]"

Obecny prezydent pozwala jeździć samochodami po całym mieście, włącznie z nielicznymi deptakami (liczne zezwolenia na wjazd), kolejny może wzorem innych miast zrezygnować z tego zwiększając strefę wyłączoną z ruchu samochodowego. Przecież jest to bardzo prawdopodobne, czyż nie? Szczególnie że coraz więcej miast wzoruje się na doświadczeniach liderów takich jak Kopenhaga. Związek jest taki, że należy planować rozwiązania nie pod zwyczaje stosowane za Tadeusza Ferenca, a pod standardy, które mogą wkrótce objąć także Rzeszów.

"[...] budowę przeprowadzi prywatny inwestor-właściciel działki, który może wykonywać swoje prawo własności na różnorakie sposoby - m.in. budując parking podziemny [...]"

To jest często powtarzany mit - prawo własności wcale nie daje pozwolenia właścicielowi na budowę czegokolwiek. Pisałem to już kilkakrotnie powyżej. Prawo własności: tak. Prawo do budowania co mi się podoba: nie. To jest uregulowane w polskim prawie.

"[...] budując parking podziemny, do którego - bez względu na późniejsze ustalenia co do ruchu w centrum - będzie miał prawo mieć dojazd."

No więc jest to nieprawda. Wyłączając kolejne ulice z ruchu samochodów zmieniamy też sposób dojazdu do budynków w tej strefie. Najczęściej jest tak, że tylko w określonych godzinach można realizować dostawy towarów, natomiast każdy inny dojazd do budynku wymaga szczególnej zgody. Zwykłe codzienne dojazdy do budynków kończą się gdzieś na parkingach na obrzeżu strefy wyłączonej z ruchu samochodów, a ostatni etap dotarcia do budynku realizuje się pieszo. Wystarczy zobaczyć jak to wygląda np. w wyłączonych z ruchu strefach w Krakowie, Warszawie, czy Kopenhadze.

Katarzyna Mularz
Katarzyna Mularz śr., 2012-06-27 11:58

Związek jest taki, że należy

@Marcin Pilawa:

Związek jest taki, że należy planować rozwiązania nie pod zwyczaje stosowane za Tadeusza Ferenca, a pod standardy, które mogą wkrótce objąć także Rzeszów.

Dla mnie to zrozumiałe, że prywatny inwestor, który ma hotel i działkę k. tego hotelu chce mieć również parking. I chciałby nawet gdyby w ratuszu siedział inny prezydent.

To jest często powtarzany mit - prawo własności wcale nie daje pozwolenia właścicielowi na budowę czegokolwiek. Pisałem to już kilkakrotnie powyżej. Prawo własności: tak. Prawo do budowania co mi się podoba: nie. To jest uregulowane w polskim prawie.

Zwróć uwagę, że projekt nie przedstawia budki drewnianej obitej azbestem, więc trudno nazwać to czymkolwiek. O jakich konkretnie regulacjach prawnych piszesz?

No więc jest to nieprawda. Wyłączając kolejne ulice z ruchu samochodów zmieniamy też sposób dojazdu do budynków w tej strefie. Najczęściej jest tak, że tylko w określonych godzinach można realizować dostawy towarów, natomiast każdy inny dojazd do budynku wymaga szczególnej zgody.

Pamiętaj, że mówimy o parkingu. Ograniczenie dojazdu do budynku, który z definicji zajmuje się obsługą pojazdów gości hotelowych skończyłoby się sprawą w sądzie. Sprawą, którą wygrałby raczej powód. Jeżeli parking powstałby przed ograniczeniami ruchu w strefie, miasto nie mogłoby utrudniać wykonywania prawa własności właściciela. Ewentualnie musiałoby wypłacić słone odszkodowanie i pokryć koszty np. budowy innego parkingu.

Marcin Pilawa
Marcin Pilawa śr., 2012-06-27 16:21

I od początku

@Katarzyna Mularz:

"Dla mnie to zrozumiałe, że prywatny inwestor, który ma hotel i działkę k. tego hotelu chce mieć również parking. I chciałby nawet gdyby w ratuszu siedział inny prezydent."

Dla mnie też jest zrozumiałe, że prywatny inwestor, który ma hotel i działkę koło tego hotelu, chce mieć również parking. I pewnie chciałby nawet gdyby w ratuszu siedział inny prezydent. Po co pisać takie oczywistości? Nikt nie kwestionuje tego, że inwestor chce. Chodzi o to, że to miasto decyduje o tym, co on może, a czego nie może. I miasto może powiedzieć, że na razie może tam być parking, ale z czasem parkingu tam nie będzie mogło być. Zresztą po to jest zorganizowane to całe publiczne okazanie i przedstawienie koncepcji Radzie Miasta, by WYRAZIŁA ZGODĘ na jej realizację.
Dodam jeszcze, że przykładowo jeden z najznamienitszych hoteli 5-cio gwiazdkowych w Krakowie, mieszczących się przy Rynku Głównym - The Bonerowski Palace - ma dwa parkingi, przy czym jeden jest zlokalizowany 500 metrów od budynku hotelu, a drugi 800 metrów. Dzięki temu, że całe Śródmieście Krakowa jest wyłączone z ruchu samochodów, na tym obszarze przebywa bardzo dużo ludzi, co generuje dodatkowe przychody właścicieli budynków. No i nie hołduje się tam tradycji wjeżdżania samochodem pod każde drzwi, a ludzie dzięki spacerowi podziwiają miasto, przebywają więcej na świeżym powietrzu, spacerując wydają więcej pieniędzy i mniej cierpią na choroby cywilizacyjne. Ale inwestor chce inaczej, to miasto ma się podporządkować...

"Zwróć uwagę, że projekt nie przedstawia budki drewnianej obitej azbestem, więc trudno nazwać to czymkolwiek. O jakich konkretnie regulacjach prawnych piszesz?"

Nie widziałem jeszcze projektu, a wizualizacje nigdy nie są wiążące. Być może będzie na elewacji tego budynku użyte drewno, ale stosowanie azbestu jest nielegalne. Co do regulacji prawnych, to jest tego mnóstwo - wspomnę najważniejsze dwie:
1. Ustawa z dnia 27 marca 2003 r. o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym Dz.U. 2003 nr 80 poz. 717
2. Ustawa z dnia 7 lipca 1994 r. - Prawo budowlane. Dz.U. 1994 nr 89 poz. 414

"Pamiętaj, że mówimy o parkingu. Ograniczenie dojazdu do budynku, który z definicji zajmuje się obsługą pojazdów gości hotelowych skończyłoby się sprawą w sądzie. Sprawą, którą wygrałby raczej powód. Jeżeli parking powstałby przed ograniczeniami ruchu w strefie, miasto nie mogłoby utrudniać wykonywania prawa własności właściciela. Ewentualnie musiałoby wypłacić słone odszkodowanie i pokryć koszty np. budowy innego parkingu."

Obawiam się, że żadne z nas nie jest sędzią. Obawiam się także, że nie można tak sobie zgadywać jakie zapadłoby rozstrzygnięcie. Zakładam, że sąd rozstrzygnąłby sprawę zgodnie z polskim prawem. Każdy z nas może mieć jednak inną opinię na temat tego, jak potoczyłyby się losy tego parkingu. Ja zdecydowanie uważam, że sprawa skończyłaby się zupełnie inaczej.

Katarzyna Mularz
Katarzyna Mularz czw., 2012-06-28 17:17

Marcinie kręcimy się w

@Marcin Pilawa:

Marcinie kręcimy się w kółko.Ty mi tłumaczysz rzeczy oczywiste (azbest....) i ja Tobie. Problem w tym, że nie chcesz zrozumieć iż ingerencja miasta w to co robi na swojej działce właściciel, o ile nie stoi to na przekór oczywistym przepisom prawa, jest ograniczona. Przykład z Krakowem wspaniały, domyślam się jednak że parking mają tam, gdzie mają nie ze względu na zrozumienie współczesnej funkcji miasta jako ostoi pieszych, tylko z braku miejsca na parking bliżej... Nie oszukujmy się, że właściciel hotelu specjalnie "goni" gości po Krakowie po to by wydali pieniądze w pobliskich sklepach i kioskach.

Zakładam, że sąd rozstrzygnąłby sprawę zgodnie z polskim prawem. Każdy z nas może mieć jednak inną opinię na temat tego, jak potoczyłyby się losy tego parkingu. Ja zdecydowanie uważam, że sprawa skończyłaby się zupełnie inaczej.

A to mnie kompletnie rozwaliło :) Sąd rozstrzygając sprawę opiera się nie tylko o przepisy prawa, ale i zdrowy rozsądek. Wyobraź sobie, że budujesz myjnię samochodową. Pewnego dnia ktoś wpada na pomysł, żeby wokół myjni stworzyć strefę "bez samochodów" albo z ograniczeniem do wjeżdżania np. tylko między 6-7 rano. Co robisz tuż po tym jak Cię trafi szlag? Idziesz do sądu. I naprawdę uważasz, że w takiej sytuacji rozsądny wyrok polegałby na powiedzeniu Tobie - jako właścicielowi myjni - "masz pecha"? Bo moim zdaniem otrzymałbyś albo prawo wjazdu dla samochodów chcących skorzystać z Twojej myjni, albo ogromne odszkodowanie.

Tam wyżej pytałam bodaj, jak wygląda kwestia planów zagospodarowania przestrzennego w centrum Rzeszowa?

Marcin Pilawa
Marcin Pilawa czw., 2012-06-28 18:21

Kręcimy się w kółko... Tańczymy? ;)

@Katarzyna Mularz:

Problem w tym, że nie chcesz zrozumieć iż ingerencja miasta w to co robi na swojej działce właściciel, o ile nie stoi to na przekór oczywistym przepisom prawa, jest ograniczona.

Heh... Ja naprawdę nie potrafię inaczej wytłumaczyć tego, że "miasto" ma gigantyczny wpływ na to co może robić właściciel na swojej działce. I to właśnie dzięki przepisom prawa. Zachęcam do wyszukania informacji o tym, co można nakazać właścicielowi nieruchomości przy pomocy studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego oraz miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego.

Przykład z Krakowem wspaniały, domyślam się jednak że parking mają tam, gdzie mają nie ze względu na zrozumienie współczesnej funkcji miasta jako ostoi pieszych, tylko z braku miejsca na parking bliżej... Nie oszukujmy się, że właściciel hotelu specjalnie "goni" gości po Krakowie po to by wydali pieniądze w pobliskich sklepach i kioskach.

Oczywiście, że to nie właściciel hotelu nakazał ludziom poruszać się bez samochodów, tylko "miasto", które tak zorganizowało ruch w Śródmieściu. W mojej wypowiedzi chodziło o to, że dzięki temu właściciele nieruchomości w Śródmieściu więcej zyskali niż stracili. I nie ma się co domyślać, gdyż jest zupełnie inaczej: goście hotelu nie mogą wjeżdżać w strefę wyłączoną z ruchu samochodów i dlatego właściciel hotelu nie zorganizował parkingu pod Głównym Rynkiem w Krakowie lub w jego pobliżu. Nie tylko inwestor powinien zrozumieć zalety z takiej a nie innej organizacji miasta, ale przede wszystkim społeczeństwo i ich przedstawiciele - politycy.

Sąd rozstrzygając sprawę opiera się nie tylko o przepisy prawa, ale i zdrowy rozsądek. Wyobraź sobie, że budujesz myjnię samochodową. Pewnego dnia ktoś wpada na pomysł, żeby wokół myjni stworzyć strefę "bez samochodów" albo z ograniczeniem do wjeżdżania np. tylko między 6-7 rano. Co robisz tuż po tym jak Cię trafi szlag? Idziesz do sądu. I naprawdę uważasz, że w takiej sytuacji rozsądny wyrok polegałby na powiedzeniu Tobie - jako właścicielowi myjni - "masz pecha"? Bo moim zdaniem otrzymałbyś albo prawo wjazdu dla samochodów chcących skorzystać z Twojej myjni, albo ogromne odszkodowanie.

A gdzie ja napisałem, że sąd dokonałby takiego lub innego rozstrzygnięcia?! Wyraźnie napisałem, że nie zamierzam zgadywać i wierzę, że rozstrzygnięcie będzie zgodne z polskim prawem i będzie sprawiedliwe. Wyraźnie też napisałem, że losy parkingu, czy tej myjni, powinny potoczyć się zupełnie inaczej. I zdecydowanie chodzi mi tutaj o rolę, jaką powinni pełnić politycy w takich przypadkach. W mojej ocenie sprawny polityk potrafi zaproponować takie rozwiązanie, że wilk będzie syty i owca będzie cała i w miarę możliwości rozwiązanie problemu odbędzie się bez udziału sądu.

Tam wyżej pytałam bodaj, jak wygląda kwestia planów zagospodarowania przestrzennego w centrum Rzeszowa?

Wydaje mi się, że to pytanie najlepiej skierować do Biura Rozwoju Miasta.

CNN
CNN ndz., 2012-07-01 13:34

BEZNADZIEJNY

Czy nielepiej jakby na "starówce" panował jednolity klimat oraz styl? Czy nielepiej wybudować coś co nawiązywało by do pobliskich kamienic? http://www.mwmarchitekci.pl/projects.php?pid=66# - niby w jaki sposób ten budynek nawiązuje do architektury Gaudi-ego oraz do roślinności otaczającej nas, co z tego że na fasadzie budynku jest zarys, jak nie ma kształtu.