Znani ludzi o swoich świątecznych wspomnieniach
Marta Półtorak, prezes Marma Polskie Folie

Wigilia była w moim domu zawsze bardzo tradycyjna, z rodziną i przy suto zastawionym stole. Z czasów, kiedy byłam małą dziewczynką, zapamiętałam choinkę. Zawieszałam na niej czekoladki i cukierki w kształcie sopli. Mam wrażenie, że łakocie były wtedy dwa razy słodsze niż teraz. Dań na wigilijnym stole było zawsze około dwunastu i pamiętam, że każdego trzeba było spróbować. Nie zapomnę też zapachów świątecznych z dzieciństwa: piernika i igliwia choinki. Pomagałam rodzicom w przygotowaniach do świąt, ucierałam mak, kleiłam pierogi. Słyszałam, że w Wigilię zwierzęta mówią ludzkim głosem. Miałam wtedy kotka, ale był tak leniwy, że cały czas spał i nie wierzyłam, że będzie mu się chciało przemówić. Z tego okresu zapamiętałam też taki obrazek: idziemy z rodzicami do dziadków, jest duży mróz, księżyc odbija się od śniegu. I taką myśl, że za chwilę wszyscy się spotkamy i wydarzy się coś bardzo ważnego.
Andrzej Kowal, trener Asseco Resovii

Pochodzę z Leżajska. Święta spędzaliśmy zawsze na wsi u dziadków, z wujkami i ciotkami. Babcia zawsze wkładała pod obrus siano. Jedliśmy tradycyjne potrawy. Były pierogi, kapusta z grzybami, zawsze co najmniej siedem dań. Przed północą wychodziliśmy na pasterkę, nie zawsze udało mi się dotrwać do tej godziny. Pamiętam, że z niecierpliwością czekałem na to, aż w domu pojawi się choinka. Ubierałem drzewko i to była dla mnie prawdziwa przyjemność. Wieszało się wtedy długie cukierki, które bardzo szybko znikały. Dziadkowie wspominali, że o północy zwierzęta mówią ludzkim głosem, ale nie pamiętam już, czy w to wierzyłem.
Łukasz „Osa" Osowicz, DJ, współorganizator NoBorder Festwiwal

Święta spędzamy z rodziną u prababci. To starsza, ponad 80-letnia kobieta, więc wszyscy pomagają w organizacji i przygotowaniu dań. Gdy byłem małym chłopcem, w czasie świąt lepiłem bałwana, ślizgałem się na lodowisku, które powstawało na zamarzniętym jeziorze. Damska, młodsza część rodziny ubierała choinkę, ja kręciłem się po kuchni i podjadałem. Zawsze czekałem na makowca. Chyba ze dwa razy udało mi się przebrać i kolędować z innymi dziećmi. Zapamiętałem też zapach choinki. Ponieważ mam dużą rodzinę, ciotki, które mieszkały każda w innej części kraju przywoziły ze sobą placki i ciasta. Każde z nich było inne, miało inny, nieznany smak i zapach.
Marta Niewczas, radna, mistrzyni świata w karate tradycyjnym

Dzieciństwo spędziłam na osiedlu Nowe Miasto, więc może nie miałam bardzo urokliwych świąt z zielonymi choinkami wokół domu. Wigilię mieliśmy zawsze bardzo tradycyjną. Był karp, który nigdy nie smakuje tak dobrze, jak w ten dzień i kutia, którą zawsze robiła moja ukochana ciocia. Barszcz mamy, uszka, ryba po żydowsku i po grecku. Moją prywatną tradycją jest to, że w każdą Wigilię chodzę na trening. Zaczęłam jak miałam 10 lat. Wtedy mama powiedziała mi, że jeśli będę grzeczna w Wigilię, będę grzeczna przez cały rok. Doszłam więc do wniosku, że jeśli tego dnia będę trenować, sport będzie mi towarzyszył przez kolejne 12 miesięcy. Z dzieciństwa zapamiętałam oczywiście pachnącą, żywą choinkę i prezenty.
Karolina Jamróg













![Mistrzowie są w Rzeszowie! Resovia na Rynku [FOTO] Mistrzowie są w Rzeszowie! Resovia na Rynku [FOTO]](http://www.mmrzeszow.pl/sites/igc3/files/imagecache/135x100/images/wwwmmrzeszowpl/5bd0122e-56ff-11e1-ae99-00163e545f06/dsc_0137_0.jpg?m2x5tz)

![Jazda na czerwonym świetle w Rzeszowie [FILM] Jazda na czerwonym świetle w Rzeszowie [FILM]](http://www.mmrzeszow.pl/sites/igc3/files/imagecache/80x53/images/wwwmmrzeszowpl/4999/clipboard02_5.jpg?m4bykd)










Kontakt: