pomijając ostatnie zdanie, z resztą się zgadzam i utożsamiam ;) Zwłaszcza z nieznośnym poczuciem, że jak poznoszą mi 40 sztuk ciuchów i się napracują, powinnam coś kupić :D
Poruszałam ten problem już kilkakrotnie w wielu miejscach ........ człowiek wchodzi do sklepu bo szuka czegoś nie do końca sprecyzowanego ...... chce pooglądać może coś w oko wpadnie - nie koniecznie to po co się przyszło- a tu jakiś natrętny sprzedawca chce...
viwaldi, nie wiem czy tu chodzi o delikatność :) Po prostu celem nie jest piętnowanie samo w sobie, a jakaś edukacja. Przy rosnących sporych statystykach MM, wierzymy że niejeden zobaczył swoje zdjecie ;)
Takie pisanie, jacy to jesteśmy delikatni, że nie chcemy piętnować tylko pokazywać i uczyć, w domyśle: bardzo, bardzo przepraszamy drogi miszczu, że śmialiśmy cokolwiek!, to można rozbić o ten przysłowiowy kant. A pokazać rejestrację gnoja jednego, dotrzeć do wizerunku i opublikować. Przecież...
Ja mam całkiem oryginalne wspomnienie z papieżem. Niechcący z kolegami z I LO udowodniliśmy hm... pewne niedoskonałości w systemie papieskiej ochrony na Placu Św. Piotra :D
Kilka razy zwiałam ze sklepu, bo nie pozwolono mi spokojnie obejrzeć towaru. Palma pierszeństwa należy się chyba Sephorze. Co śmieszniejsze, kiedy czasem w końcu pytam o konkretną sprawę, okazuje się, ze personel kompletnie nie jest wyszkolony.
z tegoż samego powody zrezygnowałam z pracy w pewnym sklepiku z bardzo ładną odzieżą... nie potrafiłabym tak naskakiwac na ludzi jak wymagał tego ode mnie pracowdawca...stwierdziłam więc że jeśli tak mam robić to wolę tam wcale nie pracować. Sama nienawidze wręcz tego natrętnego zachowania...
Ja o podtekstach nic nie wiem, mogę się tylko domyślać, co pan Arkadiusz ma na myśli ;). A co do guzika, to nie jest ekstrawagancja z mojej strony, tylko po prostu nie lubię robić problemów z niczego, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że kupuję dobrowolnie i ewentualnie mogę takiej "nadpsutej" rzeczy...
Ależ proszę bez podtekstów. Jest tyle rzeczy w których Panie w sklepach mogłyby mi pomóc...wokół przecież tyle towaru... Mówiąc serio, ten zdawkowy zwrot "w czym mogę pomóc" to taki "anglikanizm" pojawiający się w handlu w ostatnich latach "Can I help You?". W czasach siermiężnego...
Z blogów
Rejtana jak się patrzy
Rejtana jak się patrzy
No niestety Rzeszów aż krzyczy koszmarnymi niedobranymi reklamami
Podobnie też wygląda m.in. Krakowska od okolic CH Nowy Świat, że już nie wspomnę o Lwowskiej od cmentarza Żołnierzy Radzieckich aż za Krasne :(
pomijając ostatnie zdanie, z resztą się zgadzam i utożsamiam ;) Zwłaszcza z nieznośnym poczuciem, że jak poznoszą mi 40 sztuk ciuchów i się napracują, powinnam coś kupić :D
Kwestia perspektywy. Niestety nie jest to fotomontaż :D
Poruszałam ten problem już kilkakrotnie w wielu miejscach ........ człowiek wchodzi do sklepu bo szuka czegoś nie do końca sprecyzowanego ...... chce pooglądać może coś w oko wpadnie - nie koniecznie to po co się przyszło- a tu jakiś natrętny sprzedawca chce...
A mi to wygląda na fotomontaż. Przystanek nie jest wcale tak blisko Spara ;]
viwaldi, nie wiem czy tu chodzi o delikatność :) Po prostu celem nie jest piętnowanie samo w sobie, a jakaś edukacja. Przy rosnących sporych statystykach MM, wierzymy że niejeden zobaczył swoje zdjecie ;)
Takie pisanie, jacy to jesteśmy delikatni, że nie chcemy piętnować tylko pokazywać i uczyć, w domyśle: bardzo, bardzo przepraszamy drogi miszczu, że śmialiśmy cokolwiek!, to można rozbić o ten przysłowiowy kant. A pokazać rejestrację gnoja jednego, dotrzeć do wizerunku i opublikować. Przecież...
Maćku, wciąż czekam na Twój tomik...
"Leniwie płyną me dni
leniwe obłoki
krztuszą się martwym echem
padłej sadzy zdania
nie grają żadnej roli
na bezkresnym niebie
leniwie płyną me dni leniwe..."
Hehe prawie ;-) Po sprzedaniu kilku ściem tu i tam, weszliśmy na ołtarz papieski w trakcie mszy
Rzuciliście się na niego ? Biedny Papież :D...
Ja mam całkiem oryginalne wspomnienie z papieżem. Niechcący z kolegami z I LO udowodniliśmy hm... pewne niedoskonałości w systemie papieskiej ochrony na Placu Św. Piotra :D
Taki wniosek też się pojawił w tej dyskusji, że pytanie o pomoc jest tylko retoryczne, bo w odpowiedzi słyszy się "tylko to co na wieszakach" ;)
Kilka razy zwiałam ze sklepu, bo nie pozwolono mi spokojnie obejrzeć towaru. Palma pierszeństwa należy się chyba Sephorze. Co śmieszniejsze, kiedy czasem w końcu pytam o konkretną sprawę, okazuje się, ze personel kompletnie nie jest wyszkolony.
Kurczę, a myślałam że mi zarzucicie czepialstwo po tym wpisie :D
z tegoż samego powody zrezygnowałam z pracy w pewnym sklepiku z bardzo ładną odzieżą... nie potrafiłabym tak naskakiwac na ludzi jak wymagał tego ode mnie pracowdawca...stwierdziłam więc że jeśli tak mam robić to wolę tam wcale nie pracować. Sama nienawidze wręcz tego natrętnego zachowania...
Ja o podtekstach nic nie wiem, mogę się tylko domyślać, co pan Arkadiusz ma na myśli ;). A co do guzika, to nie jest ekstrawagancja z mojej strony, tylko po prostu nie lubię robić problemów z niczego, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że kupuję dobrowolnie i ewentualnie mogę takiej "nadpsutej" rzeczy...
Ależ proszę bez podtekstów. Jest tyle rzeczy w których Panie w sklepach mogłyby mi pomóc...wokół przecież tyle towaru...
Mówiąc serio, ten zdawkowy zwrot "w czym mogę pomóc" to taki "anglikanizm" pojawiający się w handlu w ostatnich latach "Can I help You?". W czasach siermiężnego...